Ktoś zawsze musi wygrać
Chodzi o jak najlepszą „sprzedaż” kandydata, bo działania w kampanii wyborczej przypominają działania rynkowe. Zatem prezydenckie, parlamentarne czy samorządowe - w jakich wyborach bielszczanie najchętniej oddają swój głos?
Z Andrzejem Adamkiem, dyrektorem bielskiej Delegatury Krajowego Biura Wyborczego, rozmawia Anna Szafrańska.
Przed nami kolejne wybory. Dużo macie pracy?
- Pracujemy na pełnych obrotach. Oprócz czekających nas 25 października wyborów parlamentarnych, mamy także w gestii wybory uzupełniające do rad gmin. Obejmujemy swoim zasięgiem pięćdziesiąt pięć gmin i pięć powiatów. Obecnie pracujemy przy wyborach uzupełniających w pięciu gminach.
Frekwencja zależy od kampanii
Patrząc z perspektywy 25 lat, czyli od 27 maja 1990 roku, gdy odbyły się pierwsze demokratyczne wybory po 1945 roku, bielszczanie chętnie korzystają z atrybutu demokracji, jakimi są wybory?
- Wyborcy zachowują się różnie. Frekwencja zależy przede wszystkim od kampanii, którą prowadzą komitety. Ludzie głosują, gdy właściwie zostaną do tego zachęceni przez podmioty startujące w wyborach.
A mówiąc wprost?
- Komitety powinny promować swoich kandydatów, niekoniecznie wskazując na wady adwersarzy. Polacy nie lubią kampanii negatywnej. Uprawnieni do głosowania oczekują rzetelnej informacji o osobach, które starają się o ich głosy. Przykładem są ubiegłoroczne wybory samorządowe. Ludzie chętnie głosowali na burmistrzów, wójtów i prezydentów miast. Wysoka była również frekwencja w głosowaniu na kandydatów do rad gmin i miast. Niewiele osób głosowało jednak na kandydatów do Sejmiku Województwa Śląskiego. Na dodatek było wiele nieważnych głosów. Obywatele nie wiedzą dokładnie czym zajmuje się ta instytucja, a poza tym nie znali za dobrze kandydatów.
Nie patrzą na błędy
Przykładem takiego braku informacji może być niedawne referendum.
- W Bielsku-Białej frekwencja wyniosła 10 proc., więc i tak więcej niż w kraju, gdzie do urn poszło 7,8 proc. uprawnionych. Od 1996 roku odbyły się w Polsce cztery referenda. Przypomnę tylko dwa, żeby pokazać, jakie podejście mają do głosowania mieszkańcy naszego regionu i miasta. 25 maja 1997 roku odbyło się referendum w sprawie przyjęcia nowej konstytucji RP. Wtedy istniało jeszcze województwo bielskie. Frekwencja w naszym województwie wyniosła 50 proc., a w całym kraju 42. Rekordowa liczba wyborców poszła do urn w czerwcu 2003 roku, gdy decydowaliśmy o przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. W kraju głos oddało 58,8 proc. uprawnionych do głosowania, a w samym Bielsku-Białej aż 68,7 proc.!
Tyle, że referendum było dwudniowe…
- Tak, ale myślę, że nie miało to specjalnego znaczenia dla wysokości frekwencji.
Wybory są nieodłączną częścią demokracji. Często pojawiają się jednak głosy, że coś odbyło się niezgodnie z prawem. Dziś jest takich głosów więcej niż latach 90. czy mniej?
- Odpowiem tak: w wyborach zawsze ktoś wygrywa i ktoś przegrywa. Niestety, osoby czy też komitety ubiegające się o głosy często nie patrzą na to, jakie błędy popełniły w kampanii, a skupiają się jedynie na końcowym wyniku. Obecnie wszystko, co dotyczy danego głosowania jest na stronie internetowej Państwowej Komisji Wyborczej. Od postanowień właściwych ministrów, uchwał PKW, po wytyczne dla okręgowych komisji wyborczych. Wyborcy otrzymują pełną, przejrzystą informację i skrupulatnie obserwują pracę obwodowych komisji wyborczych. Każde niewłaściwe zachowanie skutkuje skargą. W latach 90. poziom wiedzy na ten temat był znacznie niższy. Zarzuty dotyczyły konkretnego zdarzenia, gdy ktoś podejrzewał, że wynik wyborczy jest inny od tego, którego oczekiwał. Nie było skarg dotyczących bieżącej pracy obwodowych komisji wyborczych. Dziś jest odwrotnie.
Bez informacji nie pójdą
Po ubiegłorocznych wyborach samorządowych także wpłynęły do Państwa skargi. Jak zostały rozstrzygnięte?
- Dotarło do nas osiem protestów wyborczych i wszystkie uznane zostały za nieuzasadnione. W dwóch przypadkach m.in. ponownie przeliczono karty do głosowania i potwierdzono wynik ustalony przez obwodowe komitety wyborcze.
W kampanii chodzi o jak najlepszą „sprzedaż” kandydata, bo działania w kampanii wyborczej przypominają działania rynkowe. Zatem prezydenckie, parlamentarne czy samorządowe - w jakich wyborach mieszkańcy Bielska-Białej najchętniej oddają swój głos?
- Podobnie jak i w innych częściach kraju, mieszkańcy naszego regionu i Bielska-Białej uczestniczą w tych głosowaniach, które poprzedzone są kampanią, bogatą w kompleksową informację na temat kandydatów. Od tego zależy frekwencja. Jeżeli wyborcy nie otrzymują rzetelnej informacji, to nie idą do urn. Zasada jest prosta.
Dziękuję za rozmowę.
Komentarze 4
Mam dość leśnych dziadków !!!

Klauzula informacyjna ›