W ciąży na rauszu
Nawet jeden kieliszek wina wypity przez ciężarną sprawia, że płód przestaje oddychać na dwie godziny, a jego serce przestaje bić. Statystycznie co trzecia z pijących matek urodzi dziecko z alkoholowym zespołem płodowym (FAS). Według PARP, w Polsce ponad 33 proc. kobiet w ciąży sięga po alkohol.
- O świadomość zagrożeń wynikających z FAS wciąż trzeba walczyć - przekonuje Iwona Gadt-Chabałowska, neurolog i prezes Fundacji Fasola z Bielska-Białej, zajmującej się diagnostyką i pomocą dla dzieci z zespołem FAS. - Dopiero od niedawna temat zaczyna się przebijać do opinii publicznej - zauważa nasza rozmówczyni.
Nawet jeden kieliszek
Zdaniem Iwony Gadt-Chabałowskiej, FAS to w Polsce wciąż niewygodny temat. Dzieje się tak z powodu cichego przyzwolenia dla picia alkoholu, także w ciąży. Jak podaje Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, po alkohol sięga ponad 33 proc. Polek w ciąży.
- Zdarza się, że kobieta skarży się na anemię - podaje przykład Iwona Gadt-Chabałowska. - Często wtedy słyszy rady: wypij kieliszek czerwonego wina, to ci nie zaszkodzi, a podniesie ci się hemoglobina. Otóż, nawet ten jeden kieliszek może w trwały sposób uszkodzić płód. Nie ma bezpiecznej ilości alkoholu dla kobiet w ciąży - podkreśla prezes Fundacji Fasola.
Wbrew stereotypom, FAS, czyli alkoholowy zespół płodowy, nie dotyka wyłącznie dzieci niechcianych w rodzinach patologicznych. Może wystąpić także w tych domach, gdzie rodzice są troskliwi i odpowiedzialni.
Serce przestaje bić
- W pierwszych czterech tygodniach kobiety często jeszcze nie wiedzą, że są w ciąży - wyjaśnia Iwona Gadt-Chabałowska. - Spożywając alkohol, mogą zupełnie nieświadomie przyczynić się do powstania nieodwracalnych mikrouszkodzeń płodu. Alkohol przedostaje się do organizmu dziecka nie tylko przez krew pępowinową, ale także poprzez wody płodowe. Sprawia, że płód na dwie godziny przestaje oddychać, a jego serce przestaje bić - przestrzega pani prezes.
Alkohol uszkadza zawsze ten organ płodu, który w danej fazie ciąży podlega rozwojowi. Z tego powodu u dzieci z zespołem FAS występują anomalie i wady wielonarządowe. - To nie jest jednowymiarowa jednostka chorobowa - przybliża Iwona Gadt-Chabałowska. - Jedne dzieci mogą mieć uszkodzony ośrodkowy układ nerwowy, inne obwodowy układ nerwowy, jeszcze inne cierpią na choroby serca, układu kostnego lub przewodu pokarmowego. Dlatego też pomoc dla takich dzieci musi być wielospecjalistyczna - ocenia.
Zespół FAS bardzo trudno zdiagnozować zaraz po urodzeniu. Świadczyć o nim mogą bardzo wyraźne dysmorficzne cechy twarzy lub kończyn. Gdy ich nie ma, daje o sobie znać dopiero w kolejnych fazach rozwoju dziecka. W efekcie z każdym rokiem do bielskich poradni psychologiczno-pedagogicznych przychodzi coraz więcej osób z FAS. Najczęściej są to dzieci, które z domów biologicznych rodziców trafiły do dobrych rodzin adopcyjnych lub zastępczych.
Chłopiec z zespołem FAS
- Od czterech lat opiekujemy się chłopcem z zespołem FAS, który wychowuje się w rodzinie zastępczej - mówi Iwona Gadt-Chabałowska. - W domu jego biologicznych rodziców był problem alkoholowy. Chłopak ma trudności w nauce, jest nadpobudliwy, bywa agresywny, ma problemy adaptacyjne i nie potrafi skupić uwagi. Gdybyśmy nie wiedzieli, że ma FAS, powiedzielibyśmy, że to łobuz - stwierdza prezes Fundacji Fasola.
Bielska Fundacja Fasola powstała w 2015 r. w odpowiedzi na problem coraz większej liczby dzieci, które rodzą się z zespołem FAS. Jej celem jest jednak nie tylko terapia osób chorych. Fundacja chce się również zajmować profilaktyką.
- Przygotowujemy się do przeprowadzenia cyklu wykładów w szkołach - zdradza Iwona Gadt-Chabałowska. - Chcemy rozmawiać z gimnazjalistami i uczniami szkół ponadgimnazjalnych, czyli z przyszłymi rodzicami. Organizujemy pikniki rodzinne, podczas których popularyzujemy wiedzę o FAS, a także spotkania informacyjne dla nauczycieli i rodziców w szkołach podstawowych - wylicza pani prezes.
MCI
Więcej informacji na temat zespołu FAS i bielskiej Fundacji Fasola można znaleźć na stronie www.fundacjafasola.pl

Klauzula informacyjna ›