- W ciągu ostatnich trzech lat Caritas Polska udzieliła uchodźcom pomocy w wysokości 1,2 mln dolarów - poinformował na dzisiejszej konferencji prasowej ksiądz Robert Kasprowski, dyrektor Caritas Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Teraz cały czas trzyma rękę na pulsie.

Pieniądze przeznaczone zostały m.in. na mobilne kliniki i szpitale dla uchodźców, którzy mieszkają w obozach w Syrii i Libanie. Obecnie Caritas Diecezji Bielsko-Żywieckiej oczekuje na informacje dotyczące liczby uchodźców, którzy mieliby przyjechać do naszego kraju.  - Jesteśmy po spotkaniu z przedstawicielami Urzędu ds. Cudzoziemców, którzy nie są w stanie powiedzieć ani o liczbie uchodźców, ani o czasie, w którym mogliby do Polski przybyć - wyjaśnił ks. Kasprowski. Dodał, że Caritas cały czas trzyma rękę na pulsie i oczekuje na informacje od polskiego rządu.

Zdaniem Romana Pindla, ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej, państwo polskie nie jest dostatecznie przygotowane na taką sytuację. - Widziałem, jak w Niemczech wygląda przyjmowanie uciekinierów. To jest cała procedura, w którą zaangażowanych jest wiele osób - podkreślił biskup. Przypomniał, że rocznie Niemcy są w stanie przyjąć około pół miliona uchodźców.

Biskup Pindel przyznał, że z informacji, które otrzymał od osób zajmujących się uchodźcami wynika, że większość z nich kieruje się kwestiami materialnymi -  Polska jest w stanie dać na jednego migrującego 100 euro  miesięcznie, Austria -  400, Niemcy - 800, a Dania 1400 euro. Łatwo domyśleć się, jakie będą kierunki tej migracji - powiedział ordynariusz.

Tekst i foto: sza