Incydent w muzeum
- To była normalna jatka. Przez dwie godziny musiałem wysłuchiwać drwin i wrzasków ze strony ochroniarzy, jeden z najbardziej agresywnych omal mnie nie pobił - opisuje zajście Zbigniew Polit, fotograf-amator, który przyjechał do Bielska-Białej fotografować zbiory muzeum.
Zbigniew Polit mieszka w Jarosławiu. Jest fotografem-amatorem mającym na koncie kilkanaście wystaw autorskich w całym kraju. Jednym z jego ulubionych tematów są stare maszyny. To właśnie ta pasja sprowadziła go w minioną sobotę do Bielska-Białej. Pan Zbigniew przejechał prawie czterysta kilometrów tylko po to, by przez cały dzień fotografować maszyny włókiennicze w Starej Fabryce należącej do Muzeum Historycznego.
Nie zapłacił
- Jeżdżę po całym kraju i wszędzie spotykam się z ciepłym przyjęciem - zwierza się Zbigniew Polit. - Fotografuję dla czystej przyjemności, nie mam z tego żadnych pieniędzy. Robię to także dla idei, by propagować zbiory polskich muzeów. Swoje zdjęcia umieszczam na stronie internetowej i ogólnodostępnych portalach. Z tak skandalicznym zachowaniem jak w Bielsku-Białej, nie spotkałem się nigdy wcześniej - przyznaje z goryczą.
Przed podróżą w Beskidy fotograf-amator rozmawiał telefonicznie z Iwoną Purzycką, dyrektorką Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej.
- Na terenie muzeum istnieje zakaz fotografowania profesjonalnego - zaznacza Iwona Purzycka. - Nie ma natomiast zakazu fotografowania pamiątkowego. Ten pan wiedział, że chcąc fotografować, będzie musiał określić, jakie eksponaty zamierza fotografować, w jakim celu i jak to będzie wykorzystane. Kiedy się dowiedział, że obowiązują w tym zakresie opłaty, stwierdził, że nie zapłaci, a mimo to będzie fotografować - podkreśla pani dyrektor, która nie miała w tym wypadku wątpliwości, że chodzi o fotografię profesjonalną, a nie pamiątkową.
Byli agresywni
Zbigniew Polit powołuje się na wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i uznanie klauzuli o zakazie fotografowania w muzeum jako niedozwolonej praktyki (wpis pod pozycją 1945 w rejestrze prowadzonym przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów). - Pięć lat temu zmieniły się przepisy i teraz we wszystkich państwowych muzeach wolno niekomercyjnie fotografować bez żadnych opłat i zgody dyrekcji - oponuje. - Nie fotografuję w celach komercyjnych. Jeżeli pani dyrektor nazywa takie zdjęcia pamiątkowymi, to ja właśnie takie zdjęcia robię. Są to zdjęcia na pamiątkę, a nie na sprzedaż - zapewnia fotograf-amator z Jarosławia.
Będąc przekonanym, że działa zgodnie z prawem, Zbigniew Polit kupił bilet i ze spokojnym sumieniem oddał się fotografowaniu zbiorów Starej Fabryki.
- Po kilku minutach podeszła do mnie jakaś pani i stanowczo zażądała, żebym przestał - relacjonuje. - Po chwili przyjechało dwóch ochroniarzy, a następnie jeszcze czterech. Zaczęły się awantury i pyskówki. Byłem sam, mam 62 lata, a ich było kilkunastu. Wszyscy agresywni, grozili mi i krzyczeli. Jeden z nich trącił mnie barkiem - skarży się Zbigniew Polit, utrzymując, że ochroniarze dali mu spokój dopiero wówczas, gdy opuścił muzeum.
Skarga do UOKiK
Iwonie Pyrzyckiej trudno uwierzyć w słowa fotografa-amatora. - Nigdy nie było żadnych skarg na zachowanie naszych pracowników - dziwi się dyrektorka Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej. - Gdy wpłynie oficjalna skarga, wtedy się do niej odniosę - dodaje.
Sprawa może mieć ciąg dalszy. W rozmowie z naszym portalem Zbigniew Polit zapowiedział skierowanie oficjalnej skargi na muzeum, a także zawiadomienie Prezesa UOKiK o stosowaniu w nim niedozwolonych praktyk. - Nie zostawię tak tego - deklaruje fotograf-amator z Jarosławia.
MCI
Komentarze 50
Dwóch...następnie jeszcze czterech ochroniarzy na dziadka 62 letniego....brawo!!!!!
Szkoda że nie powalili go na glebę.Koszmar jakiś.Oby ktoś za ten wstyd beknał.
Oby...ale jak zawsze wszystko rozejdzie się po kościach....
http://www.isidorus.net/show/prawo,29,Zakaz_fotografowania_w_muzeach_niezgodny_z_prawem
Odwiedzam Muzeum od czasu do czasu, zwłaszcza jak są ciekawe wystawy czasowe.
I NIGDY NIE MIAŁEM PROBLEMU Z OCHRONĄ! Naprawdę są mili i uprzejmi.
Również nigdy nie było problemu z robieniem zdjęć. Prędzej uwierzę, że ten gość przyjechał z zamiarem zrobienia awantury.
Może i ma rację - ale sposób załatwienia sprawy jest daleki od przyjętych norm.

Klauzula informacyjna ›