Choć wracają upały, zbliżamy się do końca sezonu wakacyjnego. Wraz z zeszłotygodniowym koncertem zespołu Enej BCK ogłosiło koniec cyklu imprez pod szyldem „Lato z kulturą”. Zapytaliśmy młodych bielszczan, co sądzą o imprezach organizowanych na Rynku.

Większość młodych osób, z którymi rozmawialiśmy, nie uczestniczyła w koncertach. - Nie byłem na żadnym koncercie na Rynku. Miasto chyba nie trafia w gusta młodych, ale z drugiej strony trudno, żeby puszczano na starówce rap, przecież jest tu dużo starszych ludzi. Natomiast sama scena na rynku to dobry pomysł, starówki są od tego - powiedział nam jeden z respondentów. 

W podobnym tonie wypowiadał się 28-letni Szymon. - Z jednej strony BCK stawia scenę na Rynku, gdzie znajduje się kulturalne centrum miasta, ale na najciekawsze imprezy wysyła nas pod Dębowiec. W tym działaniu nie ma ładu i składu. Mamy piękną starówkę, za rok będzie jeszcze ładniejsza, ale jej potencjał imprezowy nie jest w pełni wykorzystywany.

Młodzi bielszczanie nie tylko narzekają, ale także przedstawiają ciekawe pomysły - Nie ukrywajmy, średnia wieku na tych koncertach jest wysoka. Artyści bardzo fajni, ale raczej dla ludzi starszych. Powinno się tu organizować coś dla ludzi młodych, hip-hop, rock, house, cokolwiek. Dlaczego nie zatrudnić tutaj po prostu jednego Dj’a? Niech gra od godz. 16.00 w piątki, wszyscy będą zadowoleni - proponuje 25-letni Bartek.

Wakacyjny repertuar imprezowy na starówce budzi mieszane uczucia nie tylko młodych bielszczan. Barmanka jednego z najpopularniejszych lokali przy Rynku powiedziała nam, że na niedzielnych koncertach nie było większego zarobku, gdyż przeważali ludzie starsi, którzy z reguły zamawiają mniej. Młodzi ludzie schodzili się na Rynek dopiero wtedy, gdy imprezy „Lata z kulturą” się kończyły.

Piotr Skarewicz