Zamiast Tunezji i Egiptu - Grecja i Bułgaria oraz ciesząca się niesłabnącą popularnością Chorwacja. W tych miejscach najchętniej spędzamy w tym roku zagraniczne wakacje. Pracownicy bielskich biur podróży wskazują także na inne zmiany w preferencjach klientów. Wprawdzie letni sezon wakacyjny jeszcze się nie skończył, lecz można już pokusić się o pierwsze podsumowanie.

Pracownicy bielskich biur podróży, z którymi rozmawialiśmy są zgodni, że ten sezon bardzo różnił się od poprzednich. Wpływ na to miały przede wszystkim wydarzenia polityczne i zamachy terrorystyczne na Bliskim Wschodzie. Wywołały niepokój i spadek zainteresowania wyjazdami do krajów muzułmańskich, takich jak Tunezja, Egipt i Turcja, które w minionych latach były oblężone przez polskich turystów. - W tej branży jest jednak tak, że gdy jeden traci, zyskuje ktoś inny - zauważa Marek Sanetra, właściciel Biuro Podróży „MARCO”.

Kto stracił, a kto zyskał?

Wydaje się, że na kłopotach konkurencji najbardziej skorzystały Grecja i Bułgaria. Te kierunki wakacyjnych wojaży wyraźnie zyskały na atrakcyjności. Miejsce w ścisłej czołówce utrzymała także Chorwacja, odwiedzana corocznie przez tysiące naszych rodaków. - Nowością w tym sezonie było duże zainteresowanie wczasami na Węgrzech, szczególnie nad Balatonem - dodaje Izabela Gajewska z Biura Podróży „Go Holiday”. - Wybierały je często rodziny z dziećmi ze względu na bliskość, dobre warunki wypoczynku i niewygórowane ceny.

Mimo niepokojów i destabilizacji w tak ważnych dla branży turystycznej krajach jak Tunezja czy Egipt, touroperatorzy raczej nie zaliczą tego sezonu do nieudanych. Nawet wyjątkowa w tym roku popularność wyjazdów nad Bałtyk nie odebrała biurom podróży wielu klientów. - Te osoby, które planowały urlop za granicą na ogół nie rezygnowały z wyjazdów - wyjaśnia Maria Musiał z Biura Turystycznego „Turysta”. - W ostateczności zmieniały cel podróży.

Coraz więcej turystów z Polski przyciągają dalekie wyprawy do krajów egzotycznych. - W tej kategorii prawdziwym hitem są Chiny - podkreśla Maria Musiał. - Wycieczki do Państwa Środka, choć nie należą do tanich, świetnie się sprzedają, a turyści wracają z nich pełni wrażeń i zadowoleni - zapewnia przedstawicielka bielskiego „Turysty”.

Mniej last minute

Ten sezon różni się jednak od poprzednich nie tylko dlatego, że wybieramy inne kierunki wyjazdów. - Obserwujemy zmiany w preferencjach naszych klientów - przyznaje Izabela Gajewska z „Go Holiday”. Polegają one m.in. na tym, że klienci coraz chętniej kupują wczasy jeszcze przed sezonem, korzystając w przedsprzedaży z atrakcyjnych promocji. Mniej sprzedaje się natomiast wycieczek w ramach last minute.

 - Więcej niż kiedyś jest wyjazdów tygodniowych lub kilkudniowych - przybliża Maria Musiał. - Wynika to z faktu, że nasi klienci coraz częściej dzielą urlopy i zamiast jednego dłuższego wyjazdu za granicę, wolą wyjechać na krócej, ale dwa razy w roku.

Systematycznie rośnie liczba turystów z Polski, którzy z pominięciem biur podróży planują zagraniczne wakacje na własną rękę. - Są to osoby na ogół dobrze radzące sobie w nowym środowisku, dla których bariera językowa nie stanowi żadnej przeszkody - ocenia Maria Musiał.

MCI

Na zdjęciu: Riwiera Makarska w Chorwacji