Apelują w sprawie Szymka
Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej wniosła apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Katowicach, który w maju zdecydował o losie Jarosława R. i Beaty Ch. oskarżonych o zabójstwo swojego syna - dwuletniego Szymona. Zwłoki dziecka znaleziono w stawie, w Cieszynie w 2010 roku. W ocenie prokuratury oskarżeni powinni być uznani zbrodni zabójstwa. Gdyby poszli z dzieckiem do lekarza, zapobiegliby jego śmierci.
Prokurator zarzuca wyrokowi błąd w ustaleniach faktycznych polegający na przyjęciu, że oskarżony Jarosław R. swoim zachowaniem spowodował ciężki uszczerbek na zdrowiu dziecka skutkujący jego zgonem, zaś oskarżona Beata Ch. swoim zachowaniem naraziła syna na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, w następstwie czego nieumyślnie spowodowała jego zgon. Analiza materiału dowodowego prowadzi do wniosku, że oskarżeni godzili się na pozbawienie życia syna poprzez zaniechanie udzielenia mu niezbędnej pomocy medycznej doprowadzając do jego śmierci.
Według prokuratury oskarżeni jako rodzice mieli prawny, szczególny obowiązek opieki nad dzieckiem, które ze względu na wiek – 2 lata, stan rozwoju fizycznego, przebyte choroby układu pokarmowego, niedobór masy ciała, wymagało szczególnej troski i opieki. Oskarżeni na przestrzeni czterech krytycznych dni od 24 do 27 lutego 2010 roku wykazali całkowitą obojętność wobec sukcesywnie pogarszającego się stanu zdrowia syna, na skutek uderzenia zadanego mu przez oskarżonego w brzuch.
Chłopczyk, ważący 9 kg został uderzony przez ważącego 100 kg ojca. Świadkiem tej sytuacji była matka dziecka. Rodzice przez 4 dni nie widzieli powodów szukania pomocy medycznej dla chłopczyka, który nie jadł, nie pił, miał biegunkę i ciągle płakał. - Na kilka godzin przez śmiercią oskarżony ponownie uderzył syna w brzuch. Szpital znajdował się w odległości 420 metrów od ich mieszkania. Z opinii psychiatrycznych wynika, że oskarżeni mieli zachowaną zdolność kierowania i rozumienia znaczenia swego zachowania. Prokurator podkreślił, że oboje oskarżeni nie byli młodymi, niedoświadczonymi ludźmi, posiadali bagaż doświadczeń, który umożliwiał im właściwą reakcję na pogarszający się stan zdrowia dziecka. Jarosław R., jest ojcem czworga dzieci, a Beata Ch., ośmiorga. Oskarżeni bezpośrednio po stwierdzeniu zgonu syna, przeszli nad tym do porządku dziennego, i analizowali sposoby pozbycia się ciała, zatarcia śladów i uniemożliwienia jego identyfikacji – czytamy w apelacji.
Sąd Okręgowy w Katowicach wymierzył wyrok w wysokości 9,5 roku więzienia dla Jarosława R. oraz 4 lata i 8 miesięcy lat dla Beaty Ch. Apelację wniesiono do Sądu Apelacyjnego w Katowicach.
sza

Klauzula informacyjna ›