Na razie nie będzie bezpieczniej
Poprawa bezpieczeństwa pieszych na skrzyżowaniu ulic Siemiradzkiego i Skośnej to trudna sprawa. Tak wynika z odpowiedzi pełnomocnika prezydenta miasta, Henryka Juszczyka na interpelację jednego z radnych. Wygląda na to, że problem nie zostanie szybko rozwiązany.
Na czerwcowej sesji rady wniosek w sprawie podjęcia działań mających na celu poprawę bezpieczeństwa pieszych na skrzyżowaniu ul. Siemiradzkiego z ul. Skośną złożył Maurycy Rodak. Radny (PiS) zwracał uwagę na notorycznie zastawianie chodnika przez parkujące samochody. - Piesi zmuszeni są je obchodzić, idąc po jezdni. Jest to niebezpieczne, gdyż sznur samochodów parkujących wzdłuż ul. Siemiradzkiego ogranicza widoczność kierowcom jadącym tą ulicą - czytamy w interpelacji.
Rodak przypomniał, że mieszkańcy okolicznych bloków wielokrotnie interweniowali w tej sprawie w Straży Miejskiej, ale problem powraca. Zdaniem radnego, rozwiązaniem tego problemu może być zamontowanie metalowych słupków, które uniemożliwią kierowcom zastawianie chodnika i poprawią bezpieczeństwo pieszych.
Do problemu poruszonego przez Maurycego Rodaka odniósł się pełnomocnik prezydenta Bielska-Białej Henryk Juszczyk. - Wyjaśniam, że biegnący wzdłuż ul. Siemiradzkiego chodnik jest szerokości 1,5 m. Ustawienie na nim słupków blokujących zgodnie z obowiązującymi przepisami (0,5 m skrajnia pozioma) zawęzi jego światło do szerokości 1 m, pozostawiona wówczas przestrzeń do poruszania się pieszych będzie niewystarczająca i nienormatywna - tłumaczy pełnomocnik w pisemnej odpowiedzi na interpelację.
bak

Klauzula informacyjna ›