W związku z interwencjami mieszkańców Wapienicy, radny Marcin Lisiński złożył interpelację w sprawie powstawania dzikich wysypisk na terenie tej dzielnicy. Urzędnicy wizytowali wskazany teren i… nie zauważyli problemu.

Podczas ostatniej przed wakacjami sesji Rady Miejskiej Marcin Lisiński zwrócił się z prośbą o przeprowadzenie kontroli lewego i prawego brzegu rzeki Wapieniczaka, w tym od strony tzw. starego basenu. - Mieszkańcy zwrócili uwagę na powstające tam tzw. dzikie wysypiska odpadów mokrych, w szczególności trawy i gałęzi - twierdzi radny, który zaapelował do władz miejskich o zmniejszenie częstotliwości odbioru odpadów mokrych na korzyść odpadów zielonych.

W pisemnej odpowiedzi na interpelację, przygotowanej przez wiceprezydenta Waldemara Jędrusińskiego czytamy, że 25 czerwca br. przeprowadzono wizję terenową wzdłuż koryta rzeki Wapieniczanka. - W czasie wizji nie stwierdzono dzikich wysypisk, a jedynie obecność skoszonej, przesuszonej i zagrabionej w kopczyki trawy, która pozostała po przeprowadzeni koszenia terenów zielonych wzdłuż koryta rzeki - informuje urzędnik i na dowód załącza dokumentację fotograficzną.

Wiceprezydent wyjaśnia, że częstotliwość odbioru odpadów mokrych jest wynikiem analiz przeprowadzonych w związku z problemem odorowym, jaki pojawił się w 2014 roku w okresie letnim w okolicy kompostowni ZGO. Aby poprawić skuteczność kompostowania, na terenie zakładu trwają prace inwestycyjne (pisaliśmy o tym w artykule Żeby tak nie cuchnęło). Jak wyjaśnia Waldemar Jędrusiński, dopiero po zakończeniu inwestycji można będzie rozważyć zasadność zmniejszenia częstotliwości odbioru odpadów mokrych.

bak