W oczekiwaniu na NIK
Na skutek ostatnich wichur w bielskim Parku Słowackiego runęła sosna wejmutka. Trzy lata temu podczas kompleksowej rewitalizacji parku poważnie uszkodzony został system korzeniowy tego drzewa. SMOG próbuje szukać sprawiedliwości, powiadamiając o sprawie kolejne instytucje kontrolne. Sąd i prokuratura odmawiają wszczęcia dochodzenia.
Stowarzyszenie Mieszkańców Osiedla im. Wojewody Grażyńskiego w Bielsku-Białej od wielu miesięcy walczy o ukaranie osób winnych zaniedbań w Parku Słowackiego. W ostatnich dniach w parku runęło kolejne drzewo. Upadająca sosna uszkodziła dwa kolejne okazy. Mieszkańcy boją się, że następne silne podmuchy wiatru doprowadzą do tragedii.
Bez dochodzenia
Renowacja parku kosztowała niemal 10 mln zł. Po oddaniu inwestycji do użytku ujawniono jednak szereg poważnych usterek, m.in. fatalne wykonanie odwodnienia, brak barierek na skarpie, zbyt intensywne oświetlenie. Nowy parking zalewany był deszczówką. Ekspertyza dendrologiczna potwierdziła, że drzewa w Parku Słowackiego są w złym stanie nie tylko w rezultacie wieloletnich zaniedbań, ale na skutek prac budowlanych.
SMOG wielokrotnie interweniowało w tej sprawie w bielskim Ratuszu. Zdaniem zarządu stowarzyszenia, bielska gmina do dziś nie wyciągnęła odpowiednich konsekwencji wobec urzędników, którzy doprowadzili do poważnych zaniedbań w Parku Słowackiego. Społecznicy zawiadomili o sprawie m.in. bielską prokuraturę oraz Najwyższą Izbę Kontroli, pisali do Ministerstwa Środowiska oraz Prezydenta RP.
Na dziś wiadomo, że sprawcy zaniedbań nie będą ścigani na drodze karnej. W ostatnich dniach Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej poparł prokuraturę, która w postępowaniu urzędników nie dopatrzyła się czynu zabronionego opisanego w art. 181 ust. 1 kodeksu karnego (kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5). Skarżący mogą jeszcze skorzystać z drogi cywilnej lub administracyjnej.
Nie składają broni
Z orzeczenia sądu nie jest zadowolona prezes bielskiego stowarzyszenia. - Nie ma w Polsce prawa, to najlepsze podsumowanie wyroku sądu - skarży się Władysława Pabijan. Prezes SMOG zwraca uwagę, że prokurator Jacek Filipek odmówił wszczęcia postępowania karnego, gdyż nie dostrzegł winy inwestora. Zdaniem prokuratury, nie doszło do powstania znacznej szkody w środowisku.
- Prokuratura zastosowała art. 181 kk, w żaden sposób nie odnosząc się do art. 187 kk, który mówi o odpowiedzialności karnej spowodowanej poważnym uszkodzeniem lub istotnym zmniejszeniem wartość przyrodniczej prawnie chronionego terenu. Osoba dopuszczająca się takiego czynu podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 - informuje pani prezes.
SMOG nie składa jednak broni - teraz cała nadzieja w NIK. W najbliższych tygodniach kontrolerzy katowickiego oddziału powinni wszcząć kontrolę w bielskim parku.
Bartłomiej Kawalec

Klauzula informacyjna ›