Mistrz Polski z Bielska-Białej
W seniorskiej piłce debiutował w BKS Stal, ale jak dotąd najważniejszym wydarzeniem w jego karierze był angaż w Legii Warszawa. Największy życiowy sukces odniósł w ubiegły weekend. Andrzej Krzyształowicz sięgnął po tytuł mistrza kraju z Lechem Poznań.
45-letni bielszczanin od sierpnia ub. roku pracuje w „Kolejorzu”. Krzyształowicz jest asystentem Macieja Skorży i w sztabie szkoleniowym poznaniaków odpowiada za przygotowanie bramkarzy. Sam wcześniej jako piłkarz wystąpił w blisko stu spotkaniach ekstraklasy oraz kilkunastu meczach w europejskich pucharach.
Bramkarz ze Złotych Łanów
Świeżo upieczony mistrz Polski dorastał i wychowywał się na bielskich Złotych Łanach. Dziś w rodzinnym mieście bywa bardzo rzadko, ale z wielkim sentymentem wspomina swoje początki gry w piłkę. Krzyształowicz pierwsze piłkarskie kroki stawiał w bialskiej Stali u boku trenera Wiktora Olszowskiego. - Roman Łoś i Eugeniusz Kulik, to kolejni trenerzy, dzięki którym szybko udało mi się zaistnieć - przyznaje po latach były bramkarz.
W kolejnych sezonach bielszczanin występował m.in. w ŁKS Łódź, Polonii Warszawa, Jagiellonii Białystok oraz Legii Warszawa. W tym ostatnim klubie jego trenerem był… Dariusz Kubicki, obecny opiekun Podbeskidzia. - Naszą półtoraroczną współpracę wspominam pozytywnie. Cenię go jako szkoleniowca. Darek, jak każdy trener, potrzebuje czasu, by przekazać drużynie swoją filozofię gry. Na pewno nie oceniałbym go przez pryzmat siedmiu kolejek, w których zespół musiał bronić się przed spadkiem - podkreśla nasz rozmówca.
Potrzebny aktywny skauting
Przy okazji ligowego spotkania Podbeskidzia z Lechem Poznań Andrzej Krzyształowicz po kilku latach ponownie odwiedził rodzinne strony. Jak sam przyznaje, w kompleksie sportowym przy ul. Rychlińskiego zmieniło się praktycznie wszystko. - Teraz można stwierdzić, że Bielsko-Biała posiada stadion piłkarski z prawdziwego zdarzenia - twierdzi bielszczanin, który jest przekonany, że tego typu inwestycji powinien towarzyszyć aktywny skauting.
- Podbeskidzie musi pójść drogą Jagiellonii, która wyszukuje utalentowanych zawodników w niższych ligach. W klubach z małym budżetem takie rozwiązania doskonale się sprawdzają. Młodzi zawodnicy komponują się z doświadczonymi piłkarzami, którzy wciąż są głodni sukcesu. Dla zbudowanej w taki sposób drużyny czołowa ósemka staje się dobrą pozycję wyjściową, by walczyć o coś więcej - tłumaczy szkoleniowiec mistrza Polski.
Piłkarz pochodzący z Bielska-Białej cieszy się z tytułu wywalczonego w klubie z Poznania, ale nie myśli o odpoczynku. - Obecnie podróżuję po Europie i obserwuję potencjalne nabytki Lecha. Jesienią zamierzamy powalczyć o awans do Ligi Mistrzów, na którą polscy kibice czekają od dwudziestu lat - kończy Krzyształowicz.
Bartłomiej Kawalec
Foto: KKS Lech (Andrzej Krzyształowicz drugi z prawej)
Komentarze 14
Powodzenia !!!!!
Dziwne co nie ??????
Zawsze jak BKS wygrywał awanse z międzyokręgowej do III ligi gr. sląskiej ( dzisiaj nowa II liga ). To Andrzej Krzyształowicz, był jednym z tych zawodników, dzięki którym, BKS przegrywał mecze w III lidze ślaskiej w sposób minimalny, honorowy. Takie piły wyciągał, że można je porównać do interwencji Zajaca z najlepszych okresów gry w ekstraklasie.
Ja akurat się cieszę, że jemu się udało w tym sportowym świecie, trochę na boiskach ligowych i teraz jako trenerowi bramkarzy. Zasłużył w pełnym tego słowa znaczeniu. No może poza Czakiem, reszta skończyła anonimowo, ewentualnie były kwiaty i koperta od zarządu BKS Stal, czyli nagrody podwórkowe. No i chyba jeszcze Zbigniew Garbacz coś tam jeszcze ugrał o ile mnie pamięć nie myli jest chyba z zarządzie BKS-u w sekcji piłkarskiej.
Tak można powiedzieć, że 20-25 lat temu to BKS jeszcze miał jakiś swoich piłkarzy, jakieś szkolenie gdzie 1-2 zawodników miało szansę się wybić z regionaonej, amatorskiej codzienności.

Klauzula informacyjna ›