Zdewastowana pamięć
- To akt wandalizmu - mówi ksiądz Krzysztof Cienciała, proboszcz pomocniczy parafii Ewangelicko-Augsburskiej, która mieści się przy placu ks. Marcina Lutra w Bielsku-Białej. Przed budynkiem parafii stoi Pomnik Wdzięczności i Miłości. Jego fragment został właśnie zdewastowany.
Pomnik Wdzięczności i Miłości to klasycystyczny nagrobek pastora Georga Nowaka. Bielską parafią ewangelicką kierował 37 lat. Urodził się w 1758 roku w Kozakowicach, zmarł w Bielsku w 1818 roku. Pomnik, a właściwie nagrobek pastora, przeniesiony został w pobliże parafii w 1916 roku z cmentarza przy kościele św. Trójcy.
Ukradli czaszkę Sixta
Tyle historii. Wróćmy do współczesności. - Rano zobaczyliśmy, że górny fragment pomnika jest zrzucony na ziemię. Schowaliśmy go i naprawimy na koszt parafii. W naszej okolicy nie ma monitoringu, więc o znalezieniu sprawcy raczej nie ma mowy - tłumaczy ksiądz Krzysztof Cienciała.
Akty wandalizmu w rejonie tzw. Bielskiego Syjonu - części miasta w XVIII wieku wydzielonej na potrzeby gminy ewangelickiej - zdarzały się już w przeszłości. W 2000 roku bielska policja zatrzymała dwóch młodych satanistów. Zarzucono im sprofanowanie grobów na nieczynnym cmentarzu ewangelicko-augsburskim położonym niedaleko placu Lutra. Sprawcy odsunęli płyty, uszkodzili trumny i porozrzucali szczątki zmarłych, m.in. z grobu Theodora Sixta. Ukradli m.in. czaszkę zasłużonego dla miasta fabrykanta, który zmarł w 1897 roku w Bielsku, a w swoim testamencie zapisał pokaźne kwoty na rzecz gminy ewangelickiej oraz na sieroty i ubogich. Przekazał miastu swoją okazałą willę, w której później mieszkali burmistrzowie Bielska. W dowód wdzięczności nazwano jego nazwiskiem jedną z ulic.
Przez wiele lat cmentarz, gdzie spoczywają zasłużeni dla miasta samorządowcy, fabrykanci, a także luterańscy księża i siostry zakonne był miejscem, gdzie nocami odbywały się alkoholowe libacje. Dariusz Gajny, działacz społeczny, który zaangażowany jest w renowację zabytkowych nagrobków na cmentarzu przyznaje, że jeszcze kilka lat temu co tydzień zbierali dziesiątki puszek i butelek po piwie. Wandale niszczyli także nagrobki.
Renowacja nagrobka burmistrza
- Od momentu, gdy trzy lata temu załataliśmy dziury w murze okalającym nekropolię, a także zaczęliśmy patrolować ten teren, zapanował spokój. Widać, że osoby, które tutaj bezkarnie grasowały zauważyły, że miejsce jest pod kontrolą - wyjaśnia Dariusz Gajny.
Dariusz Gajny, parafia oraz Komitet Ochrony Starego Cmentarza Ewangelickiego w Bielsku próbują ratować zabytkowe nagrobki, które są świadectwem niezwykłej historii Bielska i Białej. Od dwóch lat w dniu 1 listopada na cmentarzu pojawiają się społecznicy, którzy kwestują na rzecz renowacji zabytków. Dzięki nim, a także jednej z bielskich firm, udaje się prowadzić prace przy nagrobku burmistrza Bielska - Karola Ferdynanda Sennewaldta.
- Liczyliśmy, że prace będziemy mogli rozpocząć za kilka lat. Okazało się jednak, że wiele osób wsparło finansowo projekt i mogliśmy rozpocząć renowację znacznie wcześniej. Pieniądze przekazali również właściciele bielskiej fabryki „Befaszczot”. Synowie burmistrza, Albert i Erich w 1876 roku uruchomili w Białej fabrykę, która funkcjonuje do dzisiaj - tłumaczy Dariusz Gajny.
Zaadoptuj grób
Czas i deszcz starły napisy z wielu nagrobków. Inne groby porósł bluszcz. - Na tym cmentarzu chowani byli nie tylko ludzie zasłużeni dla miasta, ale także uczeni światowej klasy. Niedawno natrafiliśmy na grób wybitnego botanika Ferdinanda Schura - podkreśla Gajny. Schur urodził się w Królewcu w 1799 roku. Był nie tylko botanikiem, ale także wybitnym farmaceutą. Zmarł w Bielsku w 1878 roku.
Tylko na renowację nagrobka burmistrza Sennewaldta potrzeba kilkadziesiąt tysięcy złotych. A takich grobów jest więcej. Komitet Ochrony Starego Cmentarza Ewangelickiego w Bielsku uruchomił więc akcję „Zaadoptuj grób”. W wielu przypadkach nie ma już bliskich osób, które tu zostały pochowane. Zginęły lub wyjechały z miasta po drugiej wojnie światowej.
Cmentarz ewangelicki w Bielsku założono w 1833 roku. Po 1945 roku pogrzeby odbywały się sporadycznie. Ostatni miał miejsce w 1959 roku. Osoby, które biorą udział w akcji, zajmują się grobami, które „zaadoptowały”. Dbają m.in. o porządek w tym miejscu.
Anna Szafrańska
Foto: sza i bielsko.luteranie.pl
Galeria:
Komentarze 16
Na boisku, za aresztem, na parkingu przy WSA wieczorami jest czarno od nawalonych dzieciaków... Strach zostawić tam samochód,a co dopiero iśc na spacer...
Tutaj chodzi raczej o sympatykow bozi z Watykanu bo teraz wsrod wielu mlodych jest moda na to to . Szczegolnie wsrod tych ktorzy nie lubia myslec niezaleznie i boja sie zmieniajacego sie swiata.


Klauzula informacyjna ›