Masonerię od dawna otacza aura tajemniczości. Przypisuje się jej intrygi polityczne, bogactwa i władzę. Nie ma wprawdzie dowodów na obecność w Bielsku lóż rytu szkockiego czy Wielkiego Wschodu Francji, czyli tych najbardziej znaczących. Działały tu jednak prężnie organizacje paramasońskie: Bractwo Dobrych Templariuszy, Schlaraffia Bilitia i organizacja B’nai B’rith.

Bielscy masoni są przedmiotem badań Jacka Proszyka, pasjonata historii naszego miasta. Wczoraj z wynikami jego prac mogli się zapoznać słuchacze wykładu „Masoneria w dawnym Bielsku-Białej”, który odbył się w ramach XVI Beskidzkiego Festiwalu Nauki i Sztuki. Temat przyciągnął liczną publiczność, która wypełniła aulę Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej w Bielsku-Białej.

Żart i błazenada

 - Pierwszą z organizacji paramasońskich w Bielsku była niemiecka Schlaraffia Bilitia - rozpoczął Jacek Proszyk. - Na jej czele stał założyciel bielskiego muzeum i mistrz kamieniarski Eduard Schnack, który podczas spotkań członków loży używał pseudonimu Pluto von Plunzenstein.

W Schlaraffii Bilitia bardziej niż o wzniosłe cele, chodziło o żart i błazenadę. Ziemią obiecaną członków tej organizacji był mityczny Schlaraffenland, czyli kraina obżartuchów i próżniaków. - Stowarzyszenie Schlaraffia powstało w 1859 roku w Pradze - przybliżał Jacek Proszyk. - Skupiało mężów, których celem było pielęgnowanie humoru i sztuki. Z niego wzięły początek liczne filie. Jedną z nich była Schlaraffia Bilitia.

W kręgu Schlaraffii Bilitia obowiązywała hierarchia i ścisły ceremoniał. Okres największego rozkwitu Schlaraffii Bilitia przypada na czasy austriackie. Niewiele jest wzmianek o jej działalności w Bielsku w okresie międzywojennym. Symbolem loży był puchacz oraz godło z głową w błazeńskiej czapce oraz kielichem wina. Ciekawostką jest, że w Austrii i Niemczech Schlaraffia istnieje do dziś.

Wstrzemięźliwi Templariusze

 - Kolejną lożą było Bractwo Dobrych Templariuszy - kontynuował swą opowieść Jacek Proszyk. - Organizacja powstała w Anglii, wkrótce jednak rozwinęła działalność na całym świecie.

Tak jak w przypadku Schlaraffii, także Dobrzy Templariusze niewiele mają wspólnego z wyobrażeniami o groźnych masonach. W przeciwieństwie jednak do birbantów z Schlaraffii, podstawową troską Dobrych Templariuszy było… zapobieganie alkoholizmowi i wzajemne utwierdzanie się w abstynencji. Dobrzy Templariusze propagowali życie w trzeźwości, organizując bale dobroczynne i odczyty. Ich znakiem rozpoznawczym były szarfy, które zakładali na codzienne ubranie.

Bielska elita towarzyska

Trzecią i ostatnią ze znanych bielskich lóż była żydowska B’nai B’rith - organizacja o rozległych wpływach i dużym znaczeniu w życiu bielskich Żydów. - O B’nai B’rith wiadomo stosunkowo najwięcej - zauważył Jacek Proszyk. - Było to elitarne stowarzyszenie o charakterze filantropijnym, skupiające głównie ludzi wykształconych i bogatych.

Organizacja powstała w 1843 r. w USA. W Bielsku pojawiła się w 1889 r. (bielska loża B’nai B’rith była pierwszą na ziemiach Monarchii Austro-Węgierskiej). Członkom B’nai B’rith przyświecały humanistyczne ideały. Działali na rzecz oświaty i asymilacji. Wysiłkiem loży powstała pierwsza w naszym mieście szkoła żydowska, a także stołówka i biblioteka. B’nai B’rith założyła w Jaworzu sierociniec i dom opieki. Zajmowała się dobroczynnością, ubezpieczeniami oraz organizacją wolnego czasu i wyjazdów wakacyjnych dla żydowskich dzieci. Do B’nai B’rith należeli najwybitniejsi przedstawiciele społeczności żydowskiej w naszym mieście, m.in. Markus Steiner, główny rabin Bielska i Samuel Hirschfeld, rabin z Białej.

Trzy wymienione loże działały w Bielsku do końca lat 30. ubiegłego wieku. Zostały zdelegalizowane dekretem prezydenta Ignacego Mościckiego z listopada 1938 r. Akt ten rozwiązywał wszystkie zrzeszenia masońskie istniejące na terenie Rzeczpospolitej Polskiej.

MCI

Na zdjęciu tytułowym. W Bielsku-Białej do dziś spotkać można symbole kojarzone z masonerią (fasada jednego z budynków przy pl. Smolki)