Ogólnopolskie media alarmują, że hale sportowe drenują budżety samorządów. Sprawa wypłynęła kilka dni temu po opublikowaniu raportu Najwyższej Izby Kontroli. NIK sprawdziła m.in. miejską halę widowiskowo-sportową pod Dębowcem w Bielsku-Białej. Wyniki tej kontroli budzą niepokój i… zaskakują.

„Ładne, drogie i świecące pustkami. Hale sportowe ciągle pod kreską” (TVN24), „Hale na celowniku NIK” (TVS), „Hale sportowe drenują budżety miast” (Money.pl)… Takie tytuły obiegły w ostatnim czasie ogólnopolskie media. Niestety, jako zły przykład wymieniana jest także hala pod Dębowcem.

Straty większe niż przewidywano

NIK wzięła pod lupę hale widowiskowo-sportowe, ponieważ w ostatnich latach rosną  dosłownie jak grzyby po deszczu. Z 31 istniejących obiektów tego typu, 23 zbudowano po roku 2000. Są efektowne i łatwo uzyskać na nie środki z Unii Europejskiej, dlatego samorządy nie szczędzą grosza na ich budowę. Oczekiwania z nimi związane rozmijają się jednak z rzeczywistością. Kontrolerzy NIK zbadali sytuację w Gdyni, Częstochowie, Zielonej Górze i Bielsku-Białej. Bielszczan muszą martwić wnioski dotyczące hali pod Dębowcem.

Przede wszystkim niepokoją wyniki finansowe. Bielski obiekt przynosi prawie dwukrotnie większe straty niż zakładano. Jak ustalili kontrolerzy NIK, Ratusz na etapie planowania inwestycji przyjął, że będzie ona generować straty w wysokości 769 tys. zł rocznie. Okazało się, że roczna strata wynosi 1 452 tys. zł. Jest ona pokrywana z budżetu miasta.  

Według NIK, na gorsze niż przewidywano wyniki finansowe mają wpływ w szczególności zbyt optymistyczne założenia co do przychodów. Władze miasta planowały na przykład, że będą wynajmować boiska do gry dla zorganizowanych grup użytkowników. Zakładały, że uzyskane z tego tytułu wpływy sięgną 463 tys. zł rocznie. W rzeczywistości zarobiły na tym… 28 tys. zł. NIK nie pozostawia wątpliwości, że „…na etapie przygotowywania inwestycji przeszacowano popyt na tego typu usługę”. Nie lepiej jest z przychodami z organizacji imprez targowych. Miały dawać 975 tys. zł rocznie, dają 387 tys. zł.

Nierzetelne dane 

Wśród stwierdzonych nieprawidłowości NIK wskazuje również na źle skalkulowane koszty. Dotyczą one podatków i opłat, które są o 322 proc. wyższe niż przewidywano (wynoszą 704 tys. zł, a nie 219 tys. zł, jak zakładano).

Jedną z przyczyn tak drastycznego przekroczenia kosztów w pozycji podatki i opłaty jest problematyczny status obiektu. NIK zwraca uwagę, że hala powstała „…na terenie spółki gminnej ZIAD S.A. i stanowiła jej własność, co powodowało konieczność płacenia czynszu dzierżawnego (222 795 zł brutto) oraz uiszczania za pośrednictwem tej spółki podatku od nieruchomości powiększonego o podatek VAT (118 935 zł)”.

Lekturze raportu NIK, oprócz niepokoju, towarzyszy zdziwienie. Zaskakuje np. fakt podania przez władze miasta… nierzetelnych danych w sprawozdaniu dla Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, który rozliczał Bielsko-Białą ze sposobu wykorzystania środków unijnych. Stwierdzone przez NIK nieprawidłowości dotyczyły przedstawianych przez Ratusz rezultatów projektu (np. liczby zorganizowanych w hali imprez kulturalnych i sportowych).

Pytanie o stadion

Planując wyniki finansowe hali pod Dębowcem, władze miasta grubo się pomyliły. Czy podobnych błędów nie popełniono w przypadku stadionu przy ul. Rychlińskiego, inwestycji dużo większej?

Kilka miesięcy temu prezydent Jacek Krywult w wywiadzie dla naszego portalu (Prezydent w bolidzie Formuły 1), zapytany o możliwość zarabiania przez stadion w jakiejś części na swoje utrzymanie, wyraził nadzieję, że „być może stanie się on areną koncertów uznanych zespołów muzycznych, nawet dla 15 tys. widzów”. Zastrzegł jednak, że wymagać to będzie skrupulatnej analizy, a samo miasto nie jest „…instytucją biznesową, która musi być dochodowa”.

Nawiązując do słów prezydenta miasta, poprosiliśmy o aktualny komentarz Tomasza Ficonia, rzecznika prasowego Ratusza. Urzędnik odpowiedział, że jego zdaniem nie ma żadnego dokumentu, w którym by padło stwierdzenie, że stadion będzie sam na siebie zarabiał.

MCI