Uchwalenie nowej ordynacji wyborczej miało być początkiem tworzenia społeczeństwa demokratycznego i podnieść rangę rad osiedli. Dzięki sukcesowi niedzielnych wyborów jednostki pomocnicze miasta Bielsko-Biała otrzymają większe kompetencje i pieniądze. Tak przynajmniej zapowiada przewodniczący Rady Miejskiej, który jest jednocześnie szefem Miejskiej Komisji Wyborczej.

W niedzielnych wyborach bielszczanie wybrali swoich przedstawicieli w 20 z 30 osiedli w Bielsku-Białej. Średnia frekwencja na terenie miasta wyniosła 20,36 proc, a we wszystkich obwodowych komisjach wyborczych przekroczony został próg wyborczy wynoszący 3 proc.

Najlepszy wynik w kraju?

Satysfakcji z tego wyniku nie ukrywa Jarosław Klimaszewski, główny pomysłodawca nowej ordynacji wyborczej. Polityk PO przekonuje, że to bardzo wysoka frekwencja. - W powszechnych wyborach do rad osiedli frekwencja osiągnięta w Bielsku-Białej jest najwyższa w historii tego typu wyborów w Polsce. Głosowanie byłoby ważne nawet wtedy, gdyby utrzymany został pierwotny próg wyborczy, który wynosił 10 proc. - przypomina przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej.

Jarosław Klimaszewski chce, aby konsekwencją udanych wyborów był wzrost uprawnień rad osiedlowych oraz zapewnienie im większych środków finansowych. - Nowe rady osiedla posiadają silny mandat, dlatego musimy wykorzystać ten moment i kuć żelazo póki gorące. Zamierzamy rozbudowywać społeczeństwo demokratyczne, umacniając pozycję rad osiedli. Mam pewne pomysły, jak to uczynić, ale na szczegóły jest jeszcze zbyt wcześnie - dodaje przewodniczący Rady Miejskiej, który w ciągu najbliższych tygodni zamierza przedstawić swój projekt na sesji rady.

Podczas niedzielnych wyborów nie ustrzeżono się usterek (o części z nich piszemy w artykule Błędy w protokołach komisji wyborczych). - Przypuszczam, że frekwencja była niższa w tych osiedlach, w których wyborcy nie mogli zagłosować w jednym budynku w wyborach do rad osiedla i na prezydenta RP - przyznaje nasz rozmówca. Wadliwa lokalizacja siedzib obwodowych komisji wyborczych miała w kilku przypadkach wynikać z przyczyn technicznych.

Kompetencje i pieniądze

Zadowolona z postawy bielszczan jest również Grażyna Staniszewska. Była parlamentarzystka liczy na daleko idące zmiany w uprawnieniach rad osiedlowych w Bielsku-Białej. - Oprawa wyborów, karta wyborcza, tysiące oddanych głosów, to wszystko sprawia, że znacząco rośnie ranga jednostek pomocniczych Miasta, które w następstwie tworzą realną siłę mandatu oraz napędzają człowieka do działania. Inaczej wobec rad wybranych w wyniku powszechnych wyborów, gdy głos oddało tysiące bielszczan, będzie również zachowywała się władza - uważa była bielska radna.

Grażyna Staniszewska cieszy się z zapowiedzi wzrostu kompetencji rad. - Lepiej późno niż wcale. Doskonale pamiętam, że w trakcie uchwalania nowej ordynacji wyborczej przewodniczący Klimaszewski odrzucał wszelkie tego typu propozycje - podkreśla nasza rozmówczyni. Jako wzór dalszych zmian przywołuje rozwiązania zastosowane w Poznaniu, gdzie rady osiedla opiniują wszystkie plany przestrzennego zagospodarowania terenu. Podobnie jest np. w sytuacji, gdy na danym osiedlu ma dojść do likwidacji lub budowy przedszkola.

 - Tylko wówczas będzie uprawnione twierdzenie, że rady osiedla są rzeczywistym gospodarzem danej dzielnicy - przekonuje pani Grażyna, która ma nadzieję, że wzrostowi uprawnień rad osiedlowych towarzyszyć będzie znacznie większy fundusz, jakim dysponują rady. Jak dotychczas, na całoroczne działania otrzymują one z budżetu miasta po 5 tys. zł.

Bartłomiej Kawalec