Jesteśmy w niewielkim pomieszczeniu. Promienie słońca leniwie opierają się o półki skrzypiące pod ciężarem woluminów. Szpakowaty, dystyngowany mężczyzna nachyla się nad stołem i w skupieniu przygląda się rycinie. Cisza trwająca od dobrych kilku minut. - Bielsko-Biała nie ma własnego herbu - obwieszcza nagle.

Jesteśmy zaskoczone. Stanowczo zaprzeczamy jego słowom. On zaś spokojnie tłumaczy, że nie mamy racji. - Proszę tylko spojrzeć - mówi i wskazuje na książkę swojego autorstwa dotyczącą herbów miast w Polsce. - Gmina Bielsko-Biała posiada dwa herby. Dwóch miast. To dziwne, że jeszcze nikt tego nie zauważył i nic z tym nie zrobił - zastanawia się nasz rozmówca. Jest tym wyraźnie poruszony. Nic dziwnego. Heraldyka to miłość jego życia.

Wielkie pokłady cierpliwości

Alfred Znamierowski, heraldyk i weksylolog, założyciel Instytutu Heraldyczno-Weksylologicznego, jest jednym z nielicznych, o ile nie jedynym człowiekiem w Polsce, który posiada encyklopedyczną, a zarazem praktyczną wiedzę na temat herbów, ale nie tylko. To do niego dzwonią z różnych instytucji, którym jego telefon podał protokół dyplomatyczny MSZ, z zapytaniem o protokół flagowy. - Zasada jest taka, że najważniejsza flaga powinna być umieszczona w samym środku pocztu sztandarowego. Nie ma jednak specjalnych przepisów dotyczących tej problematyki. Za prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego przygotowywaliśmy taką ustawę. Została schowana do lamusa. Telefony z zapytaniami o poprawność jednak nie ustały - mówi nasz rozmówca.

Już jako 10-latek wiedział, co chce robić w życiu. Z chwilą, gdy przekroczył próg Biblioteki Narodowej, dał się porwać meandrom historii. - Nigdy nie zapomnę tego uczucia, które towarzyszyło mi, gdy po raz pierwszy dotknąłem oryginalnej mapy z XVII wieku. Poczułem tchnienie historii. Nie było dnia, abym nie odwiedził biblioteki. A gdy już wszystko zobaczyłem i przeczytałem z dziedzin, które mnie interesowały, poszedłem jeszcze dalej. Już jako dorosły człowiek wędrowałem ścieżkami wspaniałych czytelni. Przez przypadek odnalazłem książkę z XVI wieku, a w niej manuskrypt, o którym wcześniej nikt nie pisał. Poczułem drżenie serca. To było w Escorialu. Wiedziałem, że to jest to.

W zasadzie na tym polega heraldyka. Na dociekaniu, poszukiwaniu, obserwowaniu. Trzeba mieć w sobie wielkie pokłady cierpliwości, należy wiele czytać, dążyć do poznania. Wtedy być może odkryje się coś nowego, coś, co dotąd pozostało ukryte przed wzrokiem ludzkim albo ktoś tego wcześniej nie zauważył.

Każdy szczegół jest ważny

Heraldyka jest miłością jego życia. Alfred Znamierowski nie tylko posiada teoretyczną wiedzę na temat herbów, ale również wykorzystuje ją w praktyce. Samodzielnie wykonał rysunki wszystkich znanych symboli państw i miast. Zakupiło je kilka encyklopedii w USA, Szwecji i Polsce. Każdy rozdział okrasił szczegółowym opisem.

 - Tu każdy szczegół jest ważny. Każdy symbol ma określone znaczenie. W zasadzie ich źródeł można doszukać się w Babilonii - mówi. - Czy wiecie, że pierwszy polski orzeł, ten piastowski, był czarny? Wiele osób się dziwi. Są przekonani, że symbolem Polski od początku był ten biały. Czy wiecie, co oznacza symbol Galicji? Kawka? Co oznacza lew z dwoma ogonami? - zapytuje nasz rozmówca. Po czym odsyła do swoich książek. - Kiedyś przygotowywaliśmy opracowanie graficzne historycznego herbu gminy Strumień. Tam, w oryginale, jak odnaleźliśmy w tekstach źródłowych, jest właśnie czarny orzeł. Wykonaliśmy projekt, został pozytywnie zaopiniowany przez ministra, lecz nie wprowadzony, gdyż nie podobał się czarny orzeł śląski. Ludziom się źle kojarzył. Z zaborcą. Tymczasem wieżę kościelną zdobi właśnie ten prawidłowy. Nikt tego już nie dostrzega. Pokrył się patyną czasu. Ostatecznie została wcześniejsza wersja.

W 1997 roku Alfred Znamierowski wraz z żoną założył Instytut Heraldyczno-Weksylologiczny, który za główny cel działalności obrał badanie herbów i flag oraz projektowanie znaków dla polskich jednostek samorządowych. Jak wygląda sam proces tworzenia herbu? - To żmudna praca. Należy znać historię, dotrzeć do wszystkich źródeł, które mogą coś nam powiedzieć o poprzednich symbolach danej miejscowości. Przy projektowaniu bierze się także pod uwagę położenie geograficzne, topografię, tradycję, kulturę, a także wyszukuje elementy charakterystyczne dla danego regionu - tłumaczy heraldyk. - Później wystarczy zdobytą wiedzę przelać na papier, a w zasadzie wpisać do specjalnego programu komputerowego i zaprojektować herb. Jedną z gmin na południu Polski, która jeszcze się na to nie zdecydowała, jest na przykład Brenna. A szkoda. To byłoby ciekawe wyzwanie.

xxx

Alfred Znamierowski urodził się w 1940 w Warszawie. Jest wnukiem znakomitego filozofa, etyka i prawnika - Czesława Znamierowskiego, a także heraldykiem i weksylologiem. Studiował geografię na Uniwersytecie Warszawskim. W pierwszej połowie lat 60. XX wieku publikował artykuły o flagach i banderach m.in. w „Dookoła Świata”, „Skrzydlatej Polsce”, „Morzu”, „Kontynentach”. W latach 1966-1978 pracował w monachijskim Radiu Wolna Europa. W 1985-1994 w sekcji polskiej Głosu Ameryki, m.in. jako jej korespondent w Rzymie. Współpracował z paryską „Kulturą” i innymi pismami emigracyjnymi. Był członkiem najwyższych władz Ruchu Społeczno-Politycznego POMOST i jego przedstawicielem w Waszyngtonie, członkiem Solidarności Walczącej.

W 2007 został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za utrwalanie pamięci historycznej narodu polskiego. W Niemczech współpracował z niemieckim heraldykiem Ottfriedem Neubeckerem, będąc wykonawcą ilustracji - rysunków herbów - do jego książki „Großes Wappen Bioder-Lexikon der bürgerlichen Geschlechter Deutschlands, Österreichs und der Schweiz” oraz do encyklopedii grupy wydawniczej Brockhaus. W 1978 założył w San Diego ośrodek The Flag Design Center, zajmujący się projektowaniem flag dla miast, hrabstw oraz osób prywatnych, a także badaniami weksylologicznymi. W ramach prac ośrodka Znamierowski zaprojektował flagi dla kilku instytucji i miast oraz wiele osobistych. Wydał plakat z polskimi orłami historycznymi, a w 1982 otrzymał pierwszą nagrodę w konkursie na znaczek Fundacji Światowej Wspólnoty Polonijnej.

Przez wiele lat wydawał specyfikacje flag 50 stanów USA oraz kilkuset flag używanych w XX wieku przez państwa i terytoria zależne. Następnie został dyrektorem artystycznym w Annin & Co w New Jersey, przedsiębiorstwie zajmującym się produkcją flag. Równocześnie był też głównym ilustratorem amerykańskiego pisma „The Flag Bulletin”. Po przemianach roku 1989 w Polsce powrócił do kraju. W 1992 był współzałożycielem Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego. Wykonuje ilustracje przedstawiające flagi i herby dla czasopism oraz wydawnictw, w tym dla PWN. W 1997 założył Instytut Heraldyczno-Weksylologiczny, zajmujący się badaniami herbów i flag oraz projektujący znaki dla polskich jednostek samorządowych.

Członek Polskiego Towarzystwa Heraldycznego i Komisji Heraldycznej przy Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, w latach 1998-2000 prezes, następnie wiceprezes Polskiego Towarzystwa Weksylologicznego. Dziś mieszka i pracuje w Górkach Wielkich. W pracy i życiu codziennym wspiera go żona Beata. Publikacje: „Zaciskanie pięści, rzecz o Solidarności Walczącej”, Editions Spotkania, Paryż 1988. „Stworzony do chwały”, Editions Spotkania, Warszawa 1995. „The World Encyclopedia of Flags”, Anness Publishing Ltd, London 1999. „Flags Through the Ages, a Guide to the World of Flags, Banners, Standards and Ensigns”, Southwater, London 2000. „Flags of the World, an Illustrated Guide to Contemporary Flags”, Southwater London, 2000. „World Flags Identifier”, Lorenz Books London 2001. „Flagi świata”, Horyzont, Warszawa 2002. „Insygnia, symbole i herby polskie”, Świat Książki 2003. „Herbarz rodowy”, Świat Książki 2004. „Wielka księga heraldyki”, Świat Książki 2008. „Pieczęcie i herby Śląska Cieszyńskiego”, Górki Wielkie-Cieszyn 2011.

Katarzyna Górna-Oremus

Foto: Anita Szymańska