Duet Katarzyna Pakosińska i Mirosław Zbrojewicz zawitał wczoraj do Bielska-Białej z okazji kolejnej premiery w Teatrze Komedii Kuby Abrahamowicza. Nam udało się namówić na krótki wywiad oboje bohaterów sztuki pt. "Małżeński Rajd Dakar”.

Jak się Państwu podoba w Bielsku-Białej?

Mirosław Zbrojewicz: - Moja babcia stąd pochodziła, więc często tu przyjeżdżałem i mam sentyment do tego miejsca. Od mojego dzieciństwa zmieniło się na plus. To miasto ma niezwykłą architekturę, klimat, atmosferę i można tu w jednej restauracji w centrum zjeść najlepszą kaczkę na świecie.

Katarzyna Pakosińska: - Mnie najbardziej podobają się góry. Miasto dopiero poznaję, można powiedzieć, że Mirek jako znawca jest moim przewodnikiem. Publiczność bielska jest wspaniała. Gdyby nie była tak cudowna, spektakl by się nie udał. Cieszymy się, że wystąpimy jeszcze w tym teatrze 22 maja i 7 czerwca.

Jest Pan znany z kinowych ról czarnych charakterów i twardzieli. Jak się Pan odnalazł w sztuce komediowej opisującej małżeński kryzys widziany m.in. z kobiecej perspektywy?

Mirosław Zbrojewicz: - Kiedy zaproponowano mi tę rolę, długo się  zastanawiałem, ale jestem aktorem i lubię wyzwania. Jest to sztuka, gdzie muszę zagrać męża żyjącego z kobietą o silnym charakterze, która walczy o swoje małżeństwo.

Czy planuje Pani jeszcze występy o charakterze kabaretowym, czy raczej obecnie skupi się Pani na teatrze?

Katarzyna Pakosińska: - Tak naprawdę cały czas uczę się gry w teatrze. Praca ze scenariuszem, scenografią czy rekwizytami jest zupełnie inna niż na występie kabaretowym. Cały czas muszę się pilnować, chociażby od Mirka uczę się aktorstwa. Po raz pierwszy jestem w takim miejscu, jak Teatr Komedii, który jest połączeniem kabaretu i teatru. Cieszę się, że tutejsza publiczność tak ciepło nas przyjęła. W przyszłości planuję teatralny projekt polsko-gruziński. Jeśli Kuba Abrahamowicz będzie zainteresowany, to być może zaprezentuję go również w Bielsku-Białej.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Pollak-Olszowska