Bielszczanie wybiorą swoich przedstawicieli w radach osiedli tego samego dnia, co prezydenta RP, czyli 10 maja. Do obsadzenia jest 450 miejsc w trzydziestu okręgach. Ale aby wybory zostały uznane za ważne, musi być odpowiednia frekwencja. W przeciwnym razie obowiązki danej rady może przejąć jednostka sąsiednia.

Z powodu małego zainteresowania wyborami w blisko połowie okręgów Miejska Komisja Wyborcza zdecydowała się do 15 kwietnia przedłużyć termin zgłaszania kandydatur. W jednym obwodzie nie zgłoszono dotąd żadnego kandydata. Tam, gdzie do wyborów dojdzie, trzeba jeszcze pokonać próg wyborczy, a o to łatwo nie będzie.

Porażka nowej ordynacji?

Każda rada składa się z 15 członków. Jest to organ uchwałodawczy osiedla (podejmuje decyzje z mocą prawną), a funkcje wykonawcze należą do czteroosobowego zarządu, wyłanianego spośród członków rady. Członkowie rady wybierani są na czteroletnie kadencje i pracują społecznie, czyli nie otrzymują za swoją działalność wynagrodzenia. Do minionego piątku zgłoszono łącznie tylko nieco ponad 400 kandydatów. Tymczasem do obsadzenia jest 450 miejsc w radach.

Jak poinformowano nasz portal w Miejskiej Komisji Wyborczej, zbyt mała liczba kandydatów zgłoszona została na osiedlach: Dolne Przedmieście (0 kandydatów), Grunwaldzkie (3), Biała Śródmieście (4), Bielsko Południe (4), Karpackie (4), Piastowskie (4), Wojska Polskiego (7), Straconka (8), Beskidzkie (9), Biała Północ (12), Mieszka I (15) i Stare Bielsko (15). W przypadku Białej Krakowskiej (17) i Białej Wschód (19) członkowie MKW zakwestionowali wiele kandydatur z powodów merytorycznych.

Jeśli liczba kandydatów nie przekroczy ilości mandatów, wybory w tych osiedlach nie odbędą się, a za wybranych uznaje się zarejestrowanych kandydatów. Wybory do rad osiedli kosztować będą budżet gminy ok. 300 tys. zł.

Trzeba zainteresować młodych

Niezależna radna Małgorzata Zarębska od początku krytykowała nową ordynację wyborczą, uchwaloną głosami klubów PO i KWW Jacka Krywulta. - Musimy pamiętać o wymaganym trzyprocentowym progu wyborczym. W kilku przypadkach istnieje bardzo duże ryzyko, że nie uda się go zapewnić i dlatego rada osiedla nie będzie funkcjonowała - wyjaśnia prezes stowarzyszenia Niezależni.BB. W takiej sytuacji jej obowiązki przejmie rada miejska lub rada sąsiadującego osiedla.

Nasza rozmówczyni mówi o złej organizacji wyborów. Jako przykład podaje lokalizacje dwóch punktów wyborczych na osiedlu Bielsko Południe. - Mieszkańcy tego obwodu w wyborach na prezydenta RP głosować będą w siedzibie Powiatowego Urzędu Pracy, natomiast do rad osiedlowych w budynku przy ul. Reymonta 5. Nie mam wątpliwości, że takie praktyki odbiją się bardzo negatywnie na frekwencji - dodaje radna, która zastanawia się, dlaczego władze miasta nie zdecydowały się przeprowadzić głosowania za pośrednictwem strony internetowej.

 - Dwukrotnie mieszkańcy Bielska-Białej wybierali w ten sposób projekty w ramach budżetu obywatelskiego. Mając podobne doświadczenia, można było przygotować się do głosowania internetowego w przypadku rad osiedlowych. Z pewnością w większym stopniu zainteresowalibyśmy tymi wyborami młodszą część społeczeństwa - przekonuje radna Zarębska.

Bartłomiej Kawalec