Zniszczono już drzewa rosnące przy ulicach PCK, Bystrzańskiej, Długiej oraz Wapiennej. Zredukowano ich korony lub całkowicie ogłowiono. Końca wycinek nie widać. Wciąż słyszymy o kolejnych przypadkach dewastacji drzew. - Bielszczanie narzekają na smog, a wycinają i przycinają drzewa, które oczyszczają powietrze - mówi Wioletta Stokłosa ze Społecznego Ruchu Ochrony Drzew.

 - Redukowanie koron drzew oraz całkowite ogławianie to w Bielsku-Białej coraz większy problem - zauważa Wioletta Stokłosa. - Osoby realizujące takie cięcia powinny ponieść karę - mówi działaczka ekologiczna, która podkreśla, że jeśli zetnie się koronę drzewa, to nie ma już ono szans na odrodzenie. - Każda redukcja, niewłaściwe cięcia lub cięcia grubych, zdrowych gałęzi prowadzą w kilkuletniej perspektywie do obumarcia drzewa.

Szkodzą sami sobie

Co ważne, cięć pielęgnacyjnych może dokonać każdy właściciel czy zarządca terenu, na którym rosną drzewa. Nie jest wymagane pozwolenie. Ustawa o ochronie przyrody wyraźnie wskazuje jednak, jakie cięcia są dozwolone. - Możemy obcinać konary, które kolidują z budynkami, z liniami energetycznymi lub z innymi elementami użyteczności publicznej oraz suche gałęzie - tłumaczy przedstawicielka SROD. Ale wielu zarządców nie stosuje się do tych kryteriów.

 - Tak dużo mówi się o zanieczyszczeniach powietrza w Bielsku-Białej, a niszczy się drzewa, które przecież oczyszczają powietrze, redukując smog - podkreśla Wioletta Stokłosa. - Szkodzimy sami sobie.

Nasza rozmówczyni przyznaje, że w tej sprawie nie może liczyć na pomoc wydziału ochrony środowiska UM w Bielsku-Białej. - Urząd co prawda nakłada kary za niszczenie drzew, ale są to pojedyncze przypadki. Dlaczego? - Myślę, że urzędnicy nie chcą sobie zaszkodzić, boją się pogorszenia relacji ze spółdzielniami lub z innymi zarządcami terenów zielonych - twierdzi przedstawicielka SROD.

Szkolenia dla urzędników?

 - W każdym postępowaniu, które dotyczy nieprawidłowości w wycince i cięciu drzew podejmujemy odpowiednie działania - odpowiada Tadeusz Januchta, naczelnik wydziału ochrony środowiska w bielskim Ratuszu. Szczegółowo sprawy skomentować jednak nie zechciał.

Do tej pory zniszczono już m.in. drzewa przy ulicach PCK, Bystrzańskiej, Długiej, Wapiennej i Emilii Plater. - Złożyliśmy do Urzędu Miejskiego dwa wnioski o wszczęcie postępowania administracyjnego, w których wyszczególniliśmy w sumie 22 lokalizacje, gdzie dokonano największych zniszczeń drzew. Czekamy na odpowiedź, czy ktoś za te dewastacje zostanie ukarany - mówi obrończyni przyrody. 

Jej zdaniem, rozwiązaniem problemu jest przeprowadzanie niezależnych ekspertyz. - Mamy też inny pomysł. Chcemy namówić władze na zorganizowanie szkolenia dla pracowników jednostek miejskich zajmujących się kwestią drzew oraz dla zarządców terenów zielonych. Uświadomimy im, co pomaga, a co szkodzi drzewom. Być może dzięki temu podejmowane przez nich decyzje będą bardziej trafne.

Anna Bodzek

Foto: SROD i Czytelnik