Od lat politycy różnych ugrupowań i władze publiczne wszystkich szczebli deklarują troskę o los biednych i niezaradnych. Pomagają im ośrodki pomocy społecznej (w Bielsku-Białej jest to MOPS). Osoby spełniające ustawowe kryteria mogą liczyć na zasiłki i zapomogi. Ważne jest, aby nie uzależniły się od pomocy. Dlatego zawierane są z nimi kontrakty socjalne.

Zgodnie z takim kontraktem, świadczeniobiorca zobowiązuje się, że podejmie określone działania, żeby wyjść na prostą. W zamian otrzymuje wsparcie, w tym finansowe. Tyle teoria. W praktyce jest nieraz całkiem inaczej. - Problemem jest to, że wielu klientów, z którymi pracowałam, nie jest w ogóle zainteresowanych odmianą swojego losu - ubolewa Barbara Nowicka*, emerytowana pracownica socjalna w Bielsku-Białej. - Przykładem jest pan Janek - przybliża.

Pan Janek idzie na dno

Jan ma 57 lat. Wiele lat przepracował pod ziemią. Gdyby nie powracający problem z alkoholem, miałby dziś niecałe dwa lata do górniczej emerytury. Niestety, nałóg okazał się silniejszy. Stracił pracę. Obecnie jest bezrobotny. Był często klientem Barbary Nowickiej, gdy pracowała w bielskim MOPS-ie.

 - Podpisaliśmy kontrakt. Pan Janek zobowiązał się, że pójdzie na odwyk i zachowa abstynencję w zamian za 1 tys. zł zasiłku celowego na remont mieszkania - wspomina była pracownica MOPS. - Po pewnym czasie miał przyjść na kontrolę. Przyszedł, ale na rauszu. Gdy zapytałam, dlaczego znowu pije odpowiedział, śmiejąc mi się w twarz, że gdy ktoś bardzo chce się odbić, musi najpierw sięgnąć dna, a on jeszcze nie sięgnął - opowiada Barbara Nowicka. - Remontu nie dokończył, a pieniądze przepadły - dodaje z goryczą.

Brak motywacji do pracy

Podobne doświadczenia ma Katarzyna Kania, pracownik socjalny MOPS. Pod jej opieką pozostaje rodzina bezrobotnej Jolanty, mieszkająca w jednym z bielskich lokali socjalnych. - Pani Joli brakuje motywacji do podjęcia pracy - żali się Katarzyna Kania.

Jolanta samotnie wychowuje cztery córki w wieku szkolnym. Najstarsza ma 16 lat. Trzy z nich posiadają orzeczenie o upośledzeniu umysłowym w stopniu lekkim. Miesięczny dochód pani Joli z różnych źródeł (zasiłek, fundusz alimentacyjny, świadczenia pielęgnacyjne, etc.) wynosi prawie 3 tys. zł. - W domu na ścianie wisi nowy 40-calowy telewizor, są dwa laptopy, córki używają najnowszych smartfonów - opisuje Kania.

Kontrakt zawarty z panią Jolantą przewidywał, że rozpocznie pracę w hurtowni spożywczej. Pracownica socjalna zadeklarowała ze swojej strony pomoc finansową dla rodziny. Pieniądze szybko się rozeszły, a pani Jola po kilku tygodniach… rzuciła pracę. „Mama lubi się wyspać” - miała wtedy usłyszeć Katarzyna Kania od najstarszej córki pani Jolanty.

Pokusa łatwego życia

O komentarz do opisanych powyżej sytuacji nasza redakcja zwróciła się do MOPS. - Bardzo często dzięki zawartym kontraktom klient małymi krokami dąży do usamodzielnienia, mając poczucie, że ma wpływ na własne życie - wyjaśniają w bielskim ośrodku. - Każdej z osób, których historie zostały tu przedstawione, MOPS dał szansę na zmianę swojej sytuacji. Zgodnie z zasadą podmiotowości, to beneficjenci biorą odpowiedzialność za własne życie i ponoszą konsekwencję swoich wyborów. W sytuacji niezrealizowania kontraktu porażką jest stracona szansa na poprawę sytuacji osób zgłaszających się po wsparcie - informuje bielski MOPS.

W ub. roku MOPS w Bielsku-Białej zawarł ponad 1 tys. kontraktów socjalnych. Jak zapobiegać w takich przypadkach zachowaniom aspołecznym? - Przez swoją wysokość i zasady przyznawania zasiłki powinny działać zniechęcająco - podkreśla Katarzyna Kania. - Nikt nie może widzieć w nich pokusy łatwego i beztroskiego życia na koszt społeczeństwa.

MCI

* Imiona i nazwiska niektórych osób zostały zmienione, a także szczegóły umożliwiające ich identyfikację.

Na zdjęciu: Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Bielsku-Białej