Na ul. Goleszowskiej w Bielsku-Białej para bielszczan zauważyła ledwo trzymającą się na nogach młodą kobietę, która starała się prowadzić wózek. Co jakiś czas traciła jednak równowagę i zjeżdżała z chodnika na jezdnię. Okazało się, że w wózku jest maleńki synek kobiety.

Dziecko ubrane było nieodpowiednio do panującej pogody. Nie miało czapki, jego kurtka była rozpięta. Bielszczanie próbowali nawiązać kontakt z kobietą, lecz jej mowa była bełkotliwa i niezrozumiała. Mimo to udało im się ustalić adres jej zamieszkania. Pomogli kobiecie i dziecku dotrzeć do domu. W obawie o zdrowie chłopca wezwali na miejsce policjantów. W międzyczasie do mieszkania dotarła także babcia dziecka.

Pomiędzy kobietami doszło do awantury. Widok umundurowanych policjantów tylko spotęgował agresję 33-letniej matki chłopczyka. Badanie stanu jej trzeźwości dało wynik 3,6 promila alkoholu. Dziecko po badaniach lekarskich oddano pod opiekę babci, a jego pijana matka została przewieziona do izby wytrzeźwień. Kobieta usłyszała zarzuty narażenia swojego syna na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Grozi jej kara do pięciu lat więzienia.

bb