Bielska sierotka w lidze
W tym sezonie w grze bielskich siatkarzy widać postęp, ale końcowy efekt ich wysiłku będzie w najlepszym razie minimalnie lepszy niż przed rokiem. BBTS zawiódł oczekiwania kibiców, a słabym wynikiem trudno przyciągnąć sponsorów. W klubie mówią wprost, że z finansami nie jest najlepiej.
Gładka porażka przed własną publicznością z MKS Będzin przekreśliła szansę zespołu Piotra Gruszki na dobry wynik w bieżącym sezonie. Bielscy siatkarze w fazie zasadniczej potrafili czasem nawiązać równorzędną walkę nawet ze Skrą Bełchatów czy pokonać na wyjeździe Lotos Trefl Gdańsk, ale w decydującym momencie kompletnie zawiedli.
Zbudowali dobry zespół
W ub. tygodniu zespół od wygranej z AZS Częstochowa rozpoczął rywalizację o zajęcie przedostatniego miejsca w PlusLidze. Jest to walka o honor, lecz również o kontrakty na przyszły sezon. Umowy z większością zawodników wygasają w czerwcu. Teoretycznie spokojny o swoją przyszłość może być tylko Grzegorz Pilarz. Jego umowa wygasa dopiero w 2016 roku.
Kapitan zespołu nie jest zadowolony z roli, o jaką BBTS walczy na koniec sezonu. - Na pewno stać nas było nawiązać walkę o zdecydowanie lepszą pozycję. Zarówno drużyna, jak i sztab szkoleniowy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Mieliśmy personalnie bardzo mocny skład, jak na możliwości organizacyjne klubu i miasta. Po prostu, nie podołaliśmy mentalnie - tłumaczy 35-letni Pilarz, który na koncie ma medale mistrzostw Polski oraz występy w reprezentacji kraju.
Podobnego zdania jest prezes klubu. - Drużyna z pewnością miała potencjał, by walczyć o czołową ósemkę. Zbyt późno zaczęliśmy jednak pokazywać klasę na parkiecie. Z kolei faza play-off, to przecież często loteria - wyjaśnia Piotr Pluszyński, który uważa, że na podsumowania przyjdzie jeszcze czas. - Musimy pozwolić dograć sezon zawodnikom i trenerom. Później we własnym gronie usiądziemy i porozmawiamy.
Budżet na przyszły sezon
Gdy w miniony weekend zawodnicy rywalizowali na parkiecie, w Kędzierzynie-Koźlu doszło do spotkania akcjonariuszy Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej - organu, który zarządza siatkarską ekstraklasą. W środowisku słychać, że powiększona przed rokiem liga może wrócić do poprzednich rozmiarów. - Przygotowany i przedstawiony projekt terminarza na sezon 2015/2016 uwzględnia czternaście zespołów. Nie ma więc mowy o żadnych spadkach - przekonuje nasz rozmówca.
Nie oznacza to jednak, że kibice w Bielsku-Białej mogą spać spokojnie. - Problemem wciąż są pieniądze - wyjaśnia prezes BBTS. - Sezon dogramy, radzimy sobie. Ale myślimy już o kolejnym, żeby dopiąć budżet. W regionie brakuje przyjaznego klimatu do sponsorowania siatkówki. Na szczęście, władze miasta doceniają profesjonalny sport i ten element jest poważnym narzędziem do promowania miasta w Polsce - mówi Piotr Pluszyński. Siatkarze mogą więc liczyć na miejskie stypendia. Tylko w pierwszym półroczu 2015 roku na konta zawodników trafi łącznie 800 tys. zł.
Kiedy pytamy o budżet BBTS, nie ma jasnej odpowiedzi. - Za poniżej 2 mln zł nikt nie jest w stanie grać w ekstraklasie. To oprócz wynagrodzeń, również koszty związane z wyjazdami, organizacją spotkań u siebie. Dlatego wciąż do "wzięcia" pozostaje nazwa klubu. - Pod tym względem jesteśmy sierotką w lidze. Szukamy i rozmawiamy z podmiotami, które mogłoby stać się naszym strategicznym sponsorem. Chcielibyśmy mieć wsparcie firmy, która brałaby odpowiedzialność za przyszłość BBTS i przyciągnęła kolejnych sponsorów - dodaje prezes.
Bartłomiej Kawalec
Komentarze 26
BBTS ZIAD BB - fajna nazwa ???????????
Przecież trzeba zrobić miejsce dla beniaminków ??????????
Wniosek do budżetu obywatelskiego o niemarnowanie pieniędzy na coś czego nie ma.
Ubożejemy, panie prezesie ....

Klauzula informacyjna ›