Zima się jeszcze na dobre nie skończyła, a część bielskich dróg wygląda jak szwajcarski ser. Miejski Zarząd Dróg ma już plan remontów. Podobnie jak w ubiegłym roku, wyda na ten cel ok. 6 mln zł. Drogowcy mają wziąć się do roboty, gdy tylko zapanuje wiosenna aura.

Jak usłyszeliśmy w Miejskim Zarządzie Dróg w Bielsku-Białej, w pierwszej kolejności łatane będą te ulice, gdzie funkcjonuje komunikacja masowa. - Na drogach powiatowych, krajowych i wojewódzkich pracować będzie osiem brygad, a na drogach gminnych - dwanaście - poinformował nas Krzysztof Rogala, główny inżynier MZD. 

Świeże ubytki w nawierzchni

Wśród ulic, na których zaplanowano prace remontowe są m.in. Babiogórska, Międzyrzecka, Regera. - Na głównych drogach remonty skończymy do maja, na pozostałych - do czerwca - dodaje Krzysztof Rogala. Na naprawę dróg krajowych, wojewódzkich i powiatowych przeznaczone zostaną 3 mln zł. Resztę pieniędzy pochłoną prace prowadzone na trasach gminnych.

Dziury łatane będą także na ulicy Cieszyńskiej. Miasto przygotowuje wprawdzie gruntowny remont tej trasy, ale zanim się zacznie, trzeba wypełnić świeże ubytki w nawierzchni.

Horror na Karpackiej

Bielski MZD przygotowuje się również do solidnego remontu ulicy Karpackiej.  W tym roku usunięte zostaną wszystkie ubytki po zimie. Każdy jednak, kto przejeżdża Karpacką widzi, że ulica nie wytrzymuje ogromnego natężenia ruchu. Dlatego MZD  jeszcze w 2015 roku przygotuje projekt przebudowy drogi. - Karpacka na odcinku od ulicy Żywieckie Przedmieście do Kolistej nie była gruntownie remontowana przez 20 lat. Nawierzchnia jest mocno wyeksploatowana przez ruch, dlatego planujemy remont kapitalny ulicy oraz wymianę nawierzchni chodników - wyjaśnia Krzysztof Rogala.

Część mieszkańców ulicy Kochanowskiego, których dzieci uczęszczają do szkoły na osiedlu Karpackim postuluje, aby w okolicach przystanku linii nr 7 zrobić przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną. - Kierowcy jeżdżą tędy jak wariaci. Ze spokojnej ulicy Karpacka stała się jedną z ruchliwszych dróg w mieście. Jest bardzo niebezpiecznie - powiedziała nam pani Karina, mieszkanka bloków przy ul. Kochanowskiego.

Anna Szafrańska

Foto: sza