Mimo różnych kontroli, interwencji i interpelacji, spalarnia odpadów medycznych przy Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej pracuje pełną parą. Mieszkańcy okolicy ślą do WIOŚ kolejne protesty. Dramat ilustrują zdjęciami wykonanymi z okien swoich domów.

W lutym Śląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zapowiedział przeprowadzenie długookresowych niezależnych badań w zakresie emisji zanieczyszczeń do powietrza, w ramach których analizowane będą zanieczyszczenia gazowe i pyłowe oraz skład pyłu. Nie znamy wyników badań, ale problem widoczny jest gołym okiem. Maila z prośbą o interwencję napisała do nas bielszczanka, która jest bliską sąsiadką spalarni przy szpitalu.

 - To nasza codzienność - dym jest gryzący i śmierdzący chemicznie - czytamy w liście Czytelniczki. - Komin jest niski, smród niesie się nad ziemią. Wchodzi nam do domów, wciągamy go do domów wentylacją. Boimy się o swoje życie i zdrowie. Mieszkańcy skarżą się na bóle głowy, złe samopoczucie. Boimy się o swoje dzieci!

Do maila załączone są zdjęcia wykonane m.in. z okna zabudowań, które dzieli od spalarni ok. 150 m.

bb