Nie ma pieniędzy na lifting
Kolejka na Szyndzielnię czeka na swoją kolej. Od kilku lat głośno mówi się o modernizacji tej największej atrakcji turystycznej Bielska-Białej. Jako przewidywany termin przeprowadzenia tej inwestycji podawano wstępnie rok 2015. Już teraz wiadomo, że w tym roku to się jednak nie uda.
Wiceprezes spółki ZIAD Marek Hetnał poinformował nas, że w tym roku prace związane z modernizacją kolejki na Szyndzielnię na pewno się nie rozpoczną. - Szukamy różnych możliwości pozyskania dodatkowych funduszy. Nie mogę jednak zdradzić szczegółów, ponieważ jesteśmy w trakcie rozmów na ten temat z naszym właścicielem, czyli miastem. Jedną z opcji jest też pozyskanie części środków z funduszy europejskich, np. skierowanych na współpracę transgraniczną, lecz aby z nich skorzystać, musimy mieć partnera, którego staramy się znaleźć - wyjaśnia wiceprezes miejskiej spółki, która zarządza kolejką.
U nas jest najtaniej
Wiceprezes Hetnał podkreśla, że w tym przypadku ważny jest również termin przeprowadzenia prac. W grę wchodzi tylko późna zima i wczesna wiosna. - Z uwagi na przychody nie możemy modernizować kolei latem, gdy korzysta z niej najwięcej gości - dodaje nasz rozmówca.
Spółka kosztów modernizacji sama nie udźwignie, bo chodzi o kwotę ok. 2 mln euro. W przyszłości trzeba będzie wymienić nie tylko wagoniki. Także linę nośną i cały mechanizm napędowy oraz elektronikę. Zmiany nie będą dotyczyć jedynie podpór oraz budynków dolnej i górnej stacji kolejki.
W Polsce funkcjonują trzy koleje gondolowe - jedna z nich właśnie w Bielsku-Białej. Kolej na Szyndzielnię jest najtańsza. Bilet tam i z powrotem kosztuje 22 zł, a ulgowy 15 zł. W przypadku Jaworzyny Krynickiej chodzi o kwoty 26 zł i 21 zł. Najdrożej jest w Świeradowie-Zdroju, gdzie bilet normalny kosztuje 30 zł, a ulgowy 25. Marek Hetnał podkreśla, że jak dotąd nie ma planów, by zmienić ceny biletów.
Za mało, aby odłożyć
- W ubiegłym roku była niewielka podwyżka. Trudno, abyśmy w 2015 także zrobili taki "prezent" mieszkańcom miasta, których ogromna część korzysta z kolejki na Szyndzielnię - przyznaje wiceprezes spółki ZIAD.
Pierwsi turyści wjechali na Szyndzielnię w 1953 roku. W wagoniku o stalowym kolorze mieściły się cztery osoby. W ciągu godziny kolejka mogła przewieźć 300 osób. Rewolucja nastąpiła na przełomie lat 1994/1995, gdy zamontowano eleganckie żółte gondole, w których podróżować może sześć osób. Oprócz wymiany całego mechanizmu, dobudowano wówczas nowe słupy oraz dodatkowe elementy do górnej i dolnej stacji. Teraz w ciągu godziny kolejką może podróżować 850 osób.
W ciągu roku z bielskiej kolejki korzysta około 200 tys. turystów. Atrakcja zarabia więc na siebie. Niestety, to zbyt mało, by można było odłożyć na kolejną modernizację.
Anna Szafrańska
Komentarze 39
po co piszesz takie głupoty ze 500 osób chodzi, chyba że mówisz o bks-e to jak coś to średnio 200. Siedzisz tą rzycią przed kompem zamiast ją ruszyć na Szyndzielnię albo na ten feralny stadion który powstał nie z Twoich podatków bo robisz przecież na czarno. Dla Twojej informacji na ostatniej kolejce z koroną było 4875 a wczesniej na craxie 4568. A to drużyny z dna tabeli, na legii będzie komplet

Klauzula informacyjna ›