MZK przygotowuje się do strajku
Wczoraj na tablicy ogłoszeń w bielskim MZK umieszczono pismo zaadresowane do kierowców nie popierających inicjatywy strajku generalnego. Przedstawiciele zakładowej "Solidarności" mówią o próbie zastraszenia protestujących kierowców przez dyrekcję zakładu.
W ogłoszeniu nawołuje się kierowców nie popierających inicjatywy strajku generalnego do jak najszybszego zgłaszania się do kierownika działu eksploatacji. Pismo umieszczono za zamkniętą tablicą, ale nikt nie złożył na nim podpisu. Przedstawiciele komitetu protestacyjnego mówią o próbie zastraszania strajkujących kierowców.
Z ich argumentami nie zgadza się dyrektor MZK. Krzysztof Knapik tłumaczy, że w zakładzie trwają przygotowania do zorganizowania komunikacji zastępczej na wypadek strajku generalnego kierowców. - Kierownictwo musi posiadać wiedzę o tym, na jaką liczbę pracowników może liczyć w przypadku strajku pracowników - wyjaśnia dyrektor Knapik. W połowie przyszłego tygodnia obie strony powinny podpisać protokół rozbieżności.
bak
Galeria:
Komentarze 55
No to spieprzaj stąd do innego miasta i zarabiaj nawet więcej niż 3000 zł netto, kto ci broni??????
O to 106 zl brutto? Taka kwota jest śmieszna , chyba na waciki . Jak się już walczy to trzeba walczyć do końca i podnieść jeszcze kwotę do 500 zl . Kierowcy w innych miastach zarabiają po 3000 zl netto i da się , tylko w bielsku sie nie da bo za duzy biurowiec wybudowali .
Chce tylko związkowcom przypomnieć, że to mieszkańcy wam płaca pensję, a nie prezydent bo on nie ma żadnych swoich pieniędzy.
MZK kosi konkurencję bo jest Państwowe , więc bielszczanie są skazani na MZK, gdyby było prywatne zaraz by się znalazła konkurencja bijąca się o pasażerów. Więc związkowcy z MZK mogą żądać do upojenia czego chcą bez żadnych konsekwencji. Albo dostaną albo i nie. Dobry kierowca idzie do dyrektora i mówi mu, że chciałby podwyżkę, bo na nią zasługuje. A jak nie to idzie do prywatnego przewoźnika. Kierowca cham będzie liczył na związki, że te mu załatwią podwyżkę w imie zasady czy się stoi czy się leży. Jak długo jeszcze w Polsce lewica będzie hamowała rozwój i postęp?
Rozumiem, że każdy chce godnie zarabiać, ale irytujące jest to narzekanie. Ja też miałam niesatysfakcjonującą mnie pracę i także poniosłam koszty szkoleń, kursów i studiów. I nie narzekałam na mojego szefa, że od "10 lat " dostałam podwyżki.


Klauzula informacyjna ›