Sprawcy, którzy dopuszczają się przemocy wobec najbliższych traktowani są z coraz większą surowością prawa. 44-letni bielszczanin po kolejnej awanturze domowej został zatrzymany przez policję, a następnie aresztowany przez sąd. Musi też opuścić mieszkanie.

Policjanci zostali wezwani na interwencję do jednego z mieszkań w centrum Bielska-Białej, gdzie mężczyzna wszczął awanturę ze swoją żoną. W czasie kłótni pobił małżonkę, groził jej śmiercią i niszczył sprzęty domowe. Ukradł też sprzęt elektroniczny należący do żony o wartości ponad tysiąca złotych, który sprzedał paserowi, a otrzymane pieniądze przeznaczył na alkohol.

Mundurowi zatrzymali awanturnika i odzyskali przywłaszczone przez niego mienie. Sprawca trafił do policyjnego aresztu. Nazajutrz usłyszał zarzuty i został doprowadzony do prokuratury. Prokurator nakazał mu opuścić zajmowane wspólnie z żoną mieszkanie. Zakazał mu też zbliżać się do małżonki. Mężczyzna nie zastosował się do tych zaleceń. Wrócił do domu, gdzie ponownie wszczął awanturę, w czasie której dobijał się do pokoju zajmowanego przez żonę i rozbijał sprzęty domowe.

Policjanci zatrzymali go ponownie. Badanie alkomatem wykazało, że miał w organizmie 3,5 promila alkoholu. Noc spędził w policyjnej celi. Wczoraj bielski sąd podjął decyzję o jego tymczasowym aresztowaniu.

bb