Siedem osób, w tym dwie niepełnosprawne będzie uczestniczyło w wyprawie „Trabanty na koniec świata”. Tym razem podróżnicy za swój cel wybrali Australię. Gorące relacje z trasy będą ukazywały się na blogu bielskiego podróżnika Marka Tomalika.

Inicjatorem wyprawy jest Dan Priban, czeski dziennikarz i podróżnik. Do załóg dwóch trabantów dołączyła polska załoga fiata 126p, Słowak Marek Slobodnik na motocyklu Jawa 250 oraz Dominika Gawliczkowa na CeZetce 125. Jeden z trabantów jest przystosowany do prowadzenia przez osoby niepełnosprawne, wyłącznie z użyciem rąk, Pojadą nim poruszający się na co dzień na wózkach inwalidzkich Jakub Koucký i Kristína Madajová. Wyprawa „Transtrabant” jest po części podróżniczym żartem, ale udowadnia, że nie trzeba mieć zaawansowanych technologicznie samochodów, by wyruszyć w odległe trasy.

 - Podczas takiej wyprawy w zasadzie wszystko zdarzyć się może, gdyż nie jest to rajd samochodów terenowych, gdzie wszystko jest świetnie przygotowane. Uczestnicy pojadą trasą trudną. Jedna trzecia dystansu wiedzie drogami asfaltowymi, a pozostała cześć to bezdroża, busz i drogi szutrowe. Będzie to spore wyzwanie zarówno dla ludzi, jak i dla kruchych i wiekowych pojazdów - powiedział nam bielski dziennikarz i podróżnik Marek Tomalik.

Tomalik jest autorem kilku książek, przez kilkanaście lat prowadził program podróżniczy w Radio Kraków, zasiadał w jury Travelerów - prestiżowych nagród przyznawanych przez National Geographic (o bielszczaninie pisaliśmy w artykule Nastaw uszu i patrz!). Relacje z podróży do Australii będą się ukazywały na blogu prowadzonego przez niego portalu W sedno sprawy. Pierwszą relację przeczytamy najprawdopodobniej już na początku kwietnia.

Oficjalny start wyprawy miał miejsce 7 lutego br. w Pradze. Następnie cały sprzęt wraz z pojazdami został spakowany do kontenera i 19 lutego wypłynął statkiem do Perth, stolicy Australii Zachodniej. Wyprawa będzie wiodła pustynnymi szlakami przez interior mitycznego Outbacku do Darwin, promem na Timor oraz kilka indonezyjskich wysp, a później do Malezji, Tailandi i Laosu. Finał ekspedycji nastąpi w Bangkoku. Długość trasy w Australii i Azji wyniesie około 8000-9000 km.

W miniony czwartek o australijskich planach podróżników opowiadał Marek Slobodnik, który na zaproszenie Marka Tomalika wziął udział w spotkaniu zorganizowanym w bielskim Dworku-New Restaurant przy ul. Żywieckiej. Podczas spotkania odbywającego się w ramach projektu „Dworek Underground” Słowak wspomniał podróż „Jawą Pionier do Kazachstanu nad Morze Aralskie” w 2010 roku. Grupa złożona z czterech śmiałków i pięciu 45-letnich motorowerów Jawa Pionier wyruszyła wtedy ze Słowacji przez Mołdawię, a następnie statkiem do Gruzji, Azerbejdżanu i Kazachstanu.

 - Musieliśmy pokonać m.in. tysiąc kilometrów bezdrożami, na których nie było żadnej stacji benzynowej. Chcieliśmy zobaczyć na własne oczy jedną z największych katastrof ekologicznych spowodowanych przez człowieka - czwartego co do wielkości jeziora na świecie, Aralskiego, zanim to jezioro wyschnie. Pokonanie trasy zajęło przeszło dwa miesiące - relacjonował słowacki hobbysta jazdy trabantem Marek Slobodnik, który na spotkanie do Bielska-Białej przyjechał z Bańskiej Bystrzycy… trabantem.

Tekst i foto: Mirosław Jamro