Wczoraj w bielskim ratuszu odbyło się spotkanie prezydenta miasta ze środowiskiem sportowym. Najlepszym sportowcem 2014 roku w Bielsku-Białej wybrany został szybownik Sebastian Kawa. Żadna ze statuetek nie trafiła w ręce futsalowych mistrzów Polski.

Wielokrotny mistrz świata w szybownictwie od wielu lat nie ma sobie równych na lokalnym podwórku. W tym roku 43-letni Kawa w pokonanym polu zostawił m.in. Jose Luisa Gonzaleza, atakującego BBTS, a także kapitana Podbeskidzia Marka Sokołowskiego. W ub. roku osiągnięcia mistrza docenił prezydent RP Bronisław Komorowski, który odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za "wybitne osiągnięcia sportowe i działalność na rzecz rozwoju i upowszechniania sportu".

"Górale" i ludzie związany z klubem z Rychlińskiego zdominowali trzy pozostałe kategorie w plebiscycie. Trenerem roku wybrany został Leszek Ojrzyński, a dobrodziejem została firma Murapol - mniejszościowy udziałowiec i sponsor bielskiej drużyny. Największy niesmak wzbudził wybór drużyny roku. Kapituła nagrody za największy sukces uznała bowiem... dziesiąte miejsce Podbeskidzia w ekstraklasie. Tylko nominację w tej kategorii otrzymali futsalowi mistrzowie Polski, którzy w ub. roku z powodzeniem reprezentowali nasz kraj w futsalowej Lidze Mistrzów.

bak