Głodny człowiek na bielskiej starówce ma coraz większy kłopot. Przy Rynku i w okolicach przybywa interesujących lokali, w których można dobrze zjeść. W tym gastronomicznym gąszczu warto szukać nowej „Szpilki”. Bistro z zaskakująco długą kartą chce przyciągać międzynarodową kuchnią, wysoką jakością potraw i rozsądnymi rachunkami. Dlatego „Szpilka” ma szansę być modna przez długi czas.

Według legendy, nazwa „bistro” pojawiła się w Paryżu, gdy był okupowany przez wojska rosyjskie po ostatecznej klęsce Napoleona pod Waterloo. Wchodzący do paryskich lokali Kozacy mieli krzyczeć „bystro”, aby zachęcić kelnerów do szybszej obsługi. Legenda nie ma związku z prawdą historyczną, ale jest faktem, że szybkość i idąca z nią w parze jakość obsługi stanowią tradycyjnie o klasie lokalu. W otwartej w tym tygodniu bielskiej Szpilce nie potrzeba luf kozackich karabinów, żeby było bistro. Przyrządzanie każdej z potraw podobno nie zajmuje dłużej niż kwadrans.

Z wagonów kolejowych

Lokal w kamienicy pod numerem sąsiaduje 27 sąsiaduje ze znanym pubem Dog's Bollocks, w którym teraz także można dobrze i niedrogo zjeść. Dla gości przygotowano zaledwie kilka stolików z miejscami siedzącymi oraz kilka miejsc stojących. Dość surowe wnętrze ociepla długa, elegancka kanapa przy ścianie, na której przysiąść może omal połowa gości lokalu. Wystrój jest autorski. Np. stoły wykonał rzemieślnik z drewna pochodzącego ze starych wagonów kolejowych.

Szef kuchni w Szpilce Bartłomiej Wyrzykowski oferuje fusion z przewagą smaków amerykańskich, meksykańskich i londyńskich. Tę mieszankę nazywa street foodem w restauracyjnej jakości. Dla smakoszy godne polecenia są rżnięte frytki (6 zł). Przyrządzane ręcznie, niczym nie przypominają popularnych na całym świecie frytek od McDonalds’a. Szersze i grubsze, chrupiące z zewnątrz i miękkie w środku, stanowią dodatek do wielu potraw. Mogą być też podawane jako przekąska, z sosem majonezowym.

Inną specjalnością Szpilki jest na miejscu wypiekane pieczywo oraz najwyższej jakości krajowa wołowina. Tę ostatnią skosztować można nie tylko w formie steka, ale jako składnik sałatki w towarzystwie warzyw. Lokal czynny jest od rana, dlatego w karcie brakuje mi zup adresowanych do tzw. wczorajszego klienta. Poszukując pierwszej pomocy kacowej, chętnie wpadnie na coś równie gorącego, pożywnego, kwaskowego, co aromatycznego (cebulową, czosnkową, itd.). Krokiem w dobrym kierunku jest podawanie świeżo wyciśniętych soków owocowych. Do szklaneczki soku przydałyby się (opcjonalnie) dwie łyżeczki miodu.

Międzynarodowa kuchnia

Obiad w Szpilce zacząłem od hummusu (9 zł) - pasty z ciecierzycy z dodatkiem pomidora, bazylii i parmezanu. Libański przysmak zajadam z chlebkiem naan, zagryzając tyczkami selera naciowego i marchewki. Później jest minestrone (9 zł). Teoretycznie zupa powinna zostać sporządzona ze świeżych warzyw wprost z ogródka. Oparta na produktach ze szklarni to pomyłka. Panie Bartłomieju, proszę tę pomyłkę szybko wyrzucić z karty!

Prawdziwie niebiańska przygoda spotyka mnie dzięki sałatce z wołowiną (23,90 zł). W menu czytam: dojrzewający rostbef grillowany na lawie wulkanicznej, chrupiąca sałata i przyrumieniony topinambur, słodki sos na bazie octu balsamicznego i oliwy. Prawda, że brzmi niczym poezja? Zapewniam, że w ustach też poezja. Równie przyjemne doznania zawdzięczam tacos z sosem chili con carne (19,90 zł). Pomysł na trzy zapieczone na chrupko nadziewane (także indykiem lub krewetkami) placki kukurydziane pochodzi z Meksyku, ale w „szpilkowym” wydaniu z trudem kojarzy się z kuchnią uliczną.

Do popicia obsługa poleca lemoniady domowej roboty - pietruszkową lub bazylikową (6 zł). Na miejscu podają też wszystkie drinki i koktajle dostępne za ścianą, w pubie. Mnie zwabił kieliszek prosecco frizzante (7 zł) - białego wytrawnego wina z bąbelkami o delikatnie owocowym smaku. W Szpilce podawane jest z beczki i na bielskim Rynku zrobi z pewnością dużą karierę w upalne, letnie dni.

Za ostatni grosz

Mimo że to street food, nakrycie stołu jest eleganckie. Obsługa podaje potrawy w gustownych… słojach i słoiczkach z grubego szkła typu weck. - Bielsko-Biała nie jest miastem ani turystycznym, ani akademickim - podkreśla właściciel Szpilki Szymon Szczepankowski. - Aby utrzymać się na rynku, stawiamy na wysoką jakość produktów. Chcemy, aby goście do nas wracali.

Dlatego do odwołania obowiązuje „skandaliczna promocja”. Wszyscy klienci, którzy do południa zamówią kawę, otrzymają śniadanie za 1 grosz. Do wyboru mają m.in. english breakfast (smażona kiełbaska, jajko na bekonie, pieczarki), pizzę śniadaniową (z duszonymi pomidorami, świeżymi warzywami, bekonem i jajkiem) czy słodkie wypieki z domową konfiturą i jogurtem.

xxx

Szpilka. Gastrobar - Bielsko-Biała, Rynek 27. Czynne codziennie od godz. 8.00. Od poniedziałku do piątku - do godz. 23.00, w weekendy - do godz. 2.00 (włącznie z kuchnią). Więcej informacji o lokalu znajdziesz tutaj.

Robert Kowal

Foto: Hubert Gacek

Recenzje z innych bielskich restauracji czytaj w zakładce: Bielsko-Biała na talerzu.