Kto wyciągnie tonącego?
Zgodnie z nową ustawa o ratownictwie wodnym, kluby tenisowe, firmy ochroniarskie czy towarzystwa sportowe mogą startować w przetargach na obsadę basenów ratownikami. O zagrożeniach wynikających z liberalizacji prawa rozmawiamy z prezesem Beskidzkiego WOPR Erykiem Gazdą.
Jaka jest obecnie sytuacja finansowa Beskidzkiego WOPR?
- Z chwilą uzyskania przez Beskidzkie WOPR zgody Ministra Spraw Wewnętrznych na wykonywanie ratownictwa wodnego, podstawowym naszym zadaniem jest utrzymywanie gotowości do podejmowania działań ratowniczych poprzez pełnienie stałych, całorocznych i całodobowych dyżurów w celu niesienia pomocy w stanach zagrożenia zdrowia i życia ludzi kąpiących się oraz w przypadku wystąpienia klęsk żywiołowych. W tym celu konieczne jest posiadanie i utrzymywanie kadry ratowniczej oraz posiadanie sprzętu specjalistycznego, środków transportu i łączności.
Ratownicy z firm budowlanych
Dotacje są wystarczające?
- Na realizację zadań z dziedziny bezpieczeństwa publicznego i ratownictwa wodnego Urząd Marszałkowski w Katowicach i Urząd Miejski w Bielsku-Białej ogłaszają corocznie konkursy, na które składamy oferty. Otrzymywane w poprzednich latach środki finansowe zabezpieczały około 30-40 proc. naszych potrzeb. Nie mamy jednak gwarancji, że będziemy je otrzymywać corocznie. Resztę staramy się sami wypracować, podejmując się różnych form działalności. Należy do nich prowadzenie odpłatnej obsługi ratowniczej pływalni, prowadzenie szkoleń dla firm, itp.
Jak to się stało, że kluby tenisowe, firmy ochroniarskie czy towarzystwa sportowe mogły startować w przetargach na obsadę basenów ratownikami na równi z WOPR?
- To pomysł ustawodawcy. W przetargach na obsługę ratowniczą pływalni mogą startować tylko podmioty uprawnione do wykonywania ratownictwa wodnego. O możliwość wykonywania takiego ratownictwa mogą się ubiegać teraz dowolne podmioty, w tym stowarzyszenia sportowe, ale także przedsiębiorstwa budowlane, które wykażą się m.in. posiadaniem odpowiedniej liczby wykwalifikowanych ratowników wodnych.
Jeśli mają właściwą bazę, to dlaczego bijecie na alarm?
- Prowadzone przez MSW wstępne kontrole wykazały, że dany podmiot deklaruje posiadanie wykwalifikowanych kadr ratowniczych, a w rzeczywistości ich nie ma. Wątpliwości ministerstwa budzą również kwestie sprzętu i gwarancji gotowości do wykonywania ratownictwa przez podmioty, które korzystają z dorobku WOPR-ów, podbierając im ratowników i zatrudniając ich na warunkach „śmieciowych”.
Nieprecyzyjne przepisy
Czy inne podmioty, oprócz WOPR, mają kompetencje merytoryczne w zakresie ratownictwa wodnego?
- Ustawa ani rozporządzenia nie określają minimów w zakresie posiadanych przez podmiot zasobów, tzn. ludzi, sprzętu, środków transportu, itd. Jednostki WOPR powstawały na swoich terenach i zabezpieczały znajdujące się tam obszary wodne. Nie wchodziły sobie w kompetencje, a przez lata wypracowywały własny sprzęt i szkoliły ratowników.
Jakie zagrożenia dla bielszczan korzystających z kąpielisk mogą wynikać z powodu zmian prawnych, o których Pan wspomniał?
- Idea nowej ustawy o ratownictwie wodnym jest słuszna, tzn. wszystkie podmioty, które mają odpowiednie zasoby kadrowe i sprzętowe mogą wykonywać ratownictwo wodne. Problem tkwi w szczegółach, ponieważ - jak wynika z wielu doniesień medialnych - istnieją podmioty, które wygrywając przetargi, zaczynają lekceważyć obowiązujące przepisy (np. zatrudniają ratowników bez odpowiednich kwalifikacji, nie zapewniają odpowiedniej liczby ratowników dozorujących dany obiekt), co prowadziło już do wypadków, nawet śmiertelnych. Warto dodać, że na pływalniach zabezpieczanych przez Beskidzkie WOPR nigdy nie było takich tragicznych zdarzeń. Zatrudniani przez nas ratownicy posiadają duże doświadczenie zawodowe, znają środowisko lokalne, cieszą sporym zaufaniem społecznym.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: WOPR
Komentarze 13
Beskidzkie WOPR zatrudnia ratowników na Etatach - na umowę o pracę. I pomimo że nie są to kolosalne zarobki to praca pewna i wypłata zawsze jest.
Dodatkowo to że na jeziorze ludzie toną - to nic dziwnego, bo o tych których uratowano się tyle nie mówi.
Na drogach też giną ludzie - To wina Pogotowia Ratunkowego ? A może Straży Pożarnej ?
Zamiast chamskich oszczerstw odpowiedz na pytanie, czy zdarzyło ci się kogokolwiek uratować z tonących?
Na Jeziorze Żywieckim jest wspaniały ratownik, a równocześnie płetwonurek, który zyskał przydomek "Rumcajs", bo zaden pijany troll mu nie podskoczy, a gdy trzeba, to już niejednego uratował!
Ratownicy i ratowniczki WOPR to są sprawni, odważni i ofiarni pasjonaci. Pracują za niewielkie pieniądze, a potrafią nieraz więcej niż niejeden lekarz orzecznik ZUS.
Ty "masters" miałeś kiedyś do czynienia z tonącym?
Jeśli nie, to lepiej się nie wypowiadaj na temat ratowników WOPR!
Prowadzi kursy w brudnych jeziorach , praca dla towarzystwa wzajemnej adoracji.

Klauzula informacyjna ›