Na szersze wody pozwoliła im wypłynąć płyta "Pomarańcza" wydana w 2001 roku, a największą sławę przyniosła piosenka śpiewana dziś przez kapele w... Korei Południowej. Mimo, że rzadko trafiają do wielkich stacji radiowych czy telewizyjnych, nie narzekają na brak zainteresowania ze strony fanów. Rozmawiamy z Piotrem Wróblem, współzałożycielem zespołu Akurat.

Zagraliście ponad tysiąc koncertów w dziewięciu krajach. Był jakiś jeden szczególny?

 - Choć zabrzmi to jak truizm, to każdy koncert jest inny. Nawet, jeśli gramy te same utwory, to za każdym razem jest inaczej, bo koncert to nie tylko odegranie piosenek, ale też nasze samopoczucie, relacje między nami na scenie, kondycja publiczności, otoczenie. Te składowe, a jest ich znacznie więcej niż wymieniłem, tworzą ogólne wrażenie. Mimo tego, a może właśnie dlatego, tak trudno porównać koncerty i wybrać spośród nich ten jeden wyjątkowy. Może taki dopiero przed nami?

Popularność w Korei

Przygodę z muzyką zaczynaliście od Przystanku Woodstock. Brakuje Wam przystankowej atmosfery?

 - Występy na Woodstock były niesamowitym przeżyciem - takich tłumów nie widziałem nigdzie indziej. Ale nadal gramy na innych, wielkich festiwalach nie tylko w Polsce. Często na zaproszenie gościmy w Czechach, gdzie jest mnóstwo mniej znanych, ale dużych i świetnie zorganizowanych festiwali. Gramy też bardzo często na dniach miast, juwenaliach, a te potrafią być naprawdę wielkie. Jeśli chodzi o Woodstock, to kto wie, może kiedyś jeszcze tam wrócimy. Na pewno byłaby to fajna podróż sentymentalna.

Fani kochają Was za singiel "Lubię mówić z Tobą". Pamiętasz okoliczności tworzenia tego numeru?

 - Utwór przyniósł Wojtek Żółty, tak naprawdę to jego trzeba byłoby pytać o szczegóły. To znany i lubiany numer, choć chyba ciekawsza historia dotyczy utworu "Hahahaczyk", czyli dyskoteka gra.

Podobno zyskał sporą popularność w... Korei Południowej.

 - Tak, mamy nawet nagrania koreańskich kapel śpiewających ten utwór po polsku. Był sporym hitem już w momencie naszego debiutu, czyli pojawienia się płyty "Pomarańcza", ale dopiero jakieś trzy lata temu jego przeróbka stała się dyskotekowym numerem jeden. Była grana po remizach strażackich, na wielkich dyskotekach i weszła do repertuaru zespołów weselnych.

Nie jest tak łatwo

Rozgłos przyniosły Wam również single z kolejnych płyt.

- Występujemy już dwadzieścia lat, nagraliśmy sześć albumów. Młodzi ludzie, którzy dopiero nas odkrywają, mówią, że poznali nas dzięki takim utworom, jak "Żółty Wróbel" czy "Przed Snem - Słoiczek Tiananmen". Do tego ostatniego kawałka piękny teledysk zrobił Olaf Malinowski. Zdjęcia kręcił przez kilka dni w Bielsku-Białej i okolicach.

Wciąż nie możecie liczyć na przychylność dużych koncernów medialnych. Dlaczego?

 - Pytanie brzmi: gdzie nas mają puszczać? Jesteśmy zbyt lajtowi dla "Antyradia", nie ma dla nas miejsca w Radiu Zet. Niby nas chwalą za ciekawe połączenie różnych stylów muzycznych, ale przez to trudno nas zaklasyfikować, co dla wielu dziennikarzy jest problemem. Czasem puszcza nas Radiowa Trójka, lubiano nas także w Eska Rock. Lokalne rozgłośnie może nie szaleją na naszym punkcie, ale też coś od czasu do czasu puszczą.

Ostatnio pojawialiście się w ogólnopolskich stacjach TV.

 - Otrzymaliśmy zaproszenie do TVN oraz Telewizji Polskiej, gdzie pozwolono nam nawet zagrać "na żywo". W telewizji nie jest tak łatwo. Ale jeszcze dwadzieścia lat i zaczną się o nas bić (śmiech).

Zawartość pilnie strzeżona

Ostatni album wydaliście w 2012 roku. Powoli zbliża się czas debiutu nowego krążka.

 - Lubimy, zwłaszcza ostatnio, dłużej dopieszczać nagrania. Pomysłów jest mnóstwo, melodie kłębią się w głowie, teksty wypełniają kolejne zeszyty (w tej kwestii wciąż jestem analogowy), więc nie jest to sprawa braku pomysłów, a raczej chęć pokazania światu materiału, co do którego w stu procentach jesteśmy przekonani, że brzmi tak, jak to sobie wymarzyliśmy. Trochę tak, jak w piosence Balet.

Czym nas tym razem zaskoczycie?

- Zawartość albumu jest strzeżona pilniej od receptury Coca-Coli (śmiech). Mogę zdradzić jedynie, że pojawi się najprawdopodobniej na przełomie przyszłego roku.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Bartłomiej Kawalec

Akurat powstał w 1994 roku w Bielsku-Białej. Muzyka formacji oparta jest na połączeniu ska, rocka, reggae, a nawet disco. Z okazji dwudziestolecia pracy artystycznej Akurat na początku roku rozpoczął trasę koncertową po Polsce. W piątek, 23 stycznia wystąpi w rodzinnym mieście, gdzie podczas koncertu z muzykami wystąpi m.in. Kuba Kawalec (Happysad). W lutym Akurat trzykrotnie zagra na Wyspach Brytyjskich. Obecny skład: Piotr Wróbel (wokal, gitara), Wojciech Żółty (gitara, wokal), Eugeniusz Kubat (gitara basowa), Michał Sosna (saksofon, klarnet), Mikołaj Stachura (perkusja).