Decyzja wojewody wywołała poruszenie na ul. Pikowej. Mieszkańcy przyznają, że nie mają już siły na walkę z władzą, ale teraz nie mogą się wycofać. Wciąż pamiętają deklarację pracownika Miejskiego Zarządu Dróg, który w obecności prezydenta miasta zapewniał, że wbrew ich woli droga na pewno nie powstanie.

Pod koniec ub. roku wojewoda śląski oddalił protesty grupy mieszkańców Bielska-Białej, którzy zaskarżyli decyzję prezydenta miasta w sprawie rozbudowy ul. Pikowej (pisaliśmy o tym w artykule Mieszkańcy Pikowej są załamani). Dzięki tej decyzji MZD będzie mógł rozpocząć prace budowlane. Najpierw jednak gmina musi znaleźć fundusze na inwestycję - blisko 1,5 mln zł - oraz uchwalić nowy plan zagospodarowania przestrzennego.

WSA niczego nie zmieni?

Mieszkańcy wąskiej uliczki w Straconce mają więc kilka dodatkowych tygodni na uzyskanie korzystniejszych dla siebie rozwiązań. - Na pewno nie przestaniemy walczyć, chociaż tak naprawdę nikt z nas nie ma już na to siły - mówi jedna z mieszkanek ul. Pikowej. - Jeśli będzie trzeba, zaskarżymy tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Zaskarżenie decyzji do sądu w Gliwicach nie wstrzymuje jednak działań gminy. Przekonali się o tym kilka lat temu mieszkańcy os. Grunwaldzkiego, sprzeciwiający się budowie Stadionu Miejskiego w Bielsku-Białej. - Tych spraw nie da się w żaden sposób porównać. Wtedy mieliśmy do czynienia z ewidentnym zaniedbaniem ze strony miasta i lekceważeniem mieszkańców, tutaj jest szukanie kompromisu i próba znalezienia rozwiązania, które naruszy interesy jak najmniejszej liczby mieszkańców - twierdzi była radna Grażyna Staniszewska, która doskonale pamięta problemy mieszkańców ul. Rychlińskiego. 

Jak poinformował nas Jan Orczyk, kierownik przygotowania inwestycji w MZD, w najbliższym czasie wydział mienia gminnego UM przystąpi do procesu odszkodowawczego. Operaty szacunkowe za wywłaszczenie części działki pod budowę drogi przygotują biegli rzeczoznawcy. Kolejnym etapem prac ma być wykonanie kanalizacji deszczowej z montażem separatorów do oczyszczania wód opadowych wpadających następnie do lokalnego potoku.

Nie chcą drogi jednokierunkowej

Kierownik Orczyk podkreśla jednak, że wciąż nie zapadła decyzja w sprawie ostatecznej koncepcji rozbudowy ul. Pikowej. - Nie będziemy upierać się, że musi w tym miejscu powstać droga o szerokości minimum sześciu metrów. W ostatnich miesiącach pojawiła się koncepcja budowy 3,5-metrowej ulicy jednokierunkowej. - Ale takiego rozwiązania nie chcą ani mieszkańcy Pikowej, ani ul. Błońskiej, która posłużyłaby jako wyjazd w kierunku ul. Górskiej - tłumaczy urzędnik.

Jedna z mieszkanek ul. Pikowej, Joanna Habiciak przyznaje, że podczas listopadowego spotkania z wiceprezydentem Lubomirem Zawieruchą rzeczywiście padła propozycja przystosowania ul. Pikowej do ruchu jednokierunkowego. - Nie chcemy takiego rozwiązania, bo doskonale wiemy, że istnieje inna koncepcja, która będzie w stanie zapewnić dojazd ludziom mieszkającym bliżej Łysej Polany - mówi i dodaje, że wspólnie z mieszkańcami Błońskiej przypomnieli urzędnikom o zaniechanym projekcie rozbudowy ul. Nowo-Biernej.

Złamią daną obietnicę?

Problem polega na tym, że kilka lat temu decyzję w sprawie przygotowania tej inwestycji z powodów formalnych uchylił wojewoda. - Dla nas również byłaby to lokalizacja korzystniejsza, głównie ze względu na znajdujące się w pobliżu mosty - otwarcie przyznaje kierownik Orczyk. Ale trudno oczekiwać, by gmina, mając w ręku korzystną decyzję wojewody w sprawie rozbudowy ul. Pikowej, wycofała się z planów budowy drogi publicznej w tym miejscu.

Mieszkańcy wciąż nie tracą nadziei, że do prac budowlanych pod ich domami nie dojdzie. - Pamiętamy zapewnienia pracownika MZD, który 14 marca 2013 roku podczas zebrania Rady Osiedla Straconka w obecni prezydenta Jacka Krywulta zapewniał, że jeśli mieszkańcy Pikowej nie wyrażą zgody na inwestycję, to zastosowane zostaną inne rozwiązania. Mamy nadzieję, że dane słowo nie zostanie złamane.

Bartłomiej Kawalec