Na deski nowo powstałego Teatru Komedii Kuby Abrahamowicza weszła druga sztuka - monodram "Poczekalnia" w wykonaniu Grażyny Bułki. Choć ideą teatru jest terapia śmiechem, wczorajszy spektakl balansował na granicy groteski przeplatającej się ze śmiechem przez łzy.

W monodramie zobaczyliśmy kobietę po przejściach - prostytutkę, która po śmierci trafia do „poczekalni”. W kolejce do nieba bądź piekła zaczyna weryfikować swoje życie. Będąc na styku dwóch światów, w tzw. życiu po życiu analizuje swoje irracjonalne sny, a także próbuje doszukiwać się swoich dobrych uczynków.

Spektakl rozbawił publiczność, ale też skłonił do refleksji nad życiem i jego ulotnością. Grażyna Bułka nawiązała świetny kontakt z widzami, nie stroniła od interakcji z odbiorcą. Aktorka jest dobrze znana bielszczanom głównie z fenomenalnych ról w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej oraz Teatrze Korez w Katowicach. Rozstała się z bielską sceną, nie mogąc pogodzić pracy jednocześnie w kilku teatrach.

Po spektaklu Grażyna Bułka i Kuba Abrahamowicz wspominali dawną współpracę w Teatrze Polskim. Aktorka przyznała, że lubi przedstawienia, które są gorzko-słodkie, bo życie właśnie takie jest. Zdradziła również, że nigdy nie chciała grać w monodramie, ale że tekst "Poczekalni" napisał dla niej syn, postanowiła zrobić wyjątek. - Myślę, że nikt inny nie dałby tej szansy mojemu synowi, a rodzice są od tego, żeby te szanse dawać. Grażyna Bułka nie kryła swego entuzjazmu co do pomysłu utworzenia Teatru Komedii przez swojego przyjaciela. - Chciałabym, żeby ten teatr był taki, jak Teatr Korez - powiedziała aktorka.

Kuba Abrahamowicz podkreślał radość z obecności na przedstawieniu także nieco starszej widowni. Chciałby, aby jego teatr był odwiedzany zarówno przez młodych, jak i emerytów. Dlatego zamierza założyć niezależny teatr emerytów. Wszystkich, którzy chcieliby go tworzyć i w nim aktywnie działać zaprosił na spotkanie 9 lutego.

Katarzyna Handzlik