Od dnia zakupu pakietu większościowego w spółce akcyjnej TS Podbeskidzie, Gmina Bielsko-Biała zasiliła konto klubu kwotą blisko 7 mln zł. - To duże nakłady - mówi Roman Matyja z komisji budżetu, strategii i rozwoju gospodarczego Rady Miejskiej. Radny nie wyklucza, że być może nadszedł czas powrotu miasta do roli udziałowca mniejszościowego.

W grudniu 2012 roku bielska gmina za sumę 74 tys. zł nabyła pakiet 740 akcji w spółce TS Podbeskidzie od stowarzyszenia o tej samej nazwie. Od tego momentu większościowym udziałowcem klubu piłkarskiego stało się miasto Bielsko-Biała, które rok później podwyższyło kapitał zakładowy przedsiębiorstwa o kwotę 3,2 mln zł. W ostatnich dwóch latach na stypendia dla zawodników przekazano kolejne 3,6 mln zł.

Miasta nie stać na takie wydatki?

Wiadomo już, że tylko w pierwszym półroczu 2015 piłkarze Podbeskidzia otrzymają miejskie stypendia na kwotę 1,6 mln zł. - To duże nakłady. W obecnych czasach przyglądamy się każdej złotówce - przekonuje Roman Matyja, przewodniczący komisji budżetu, strategii i rozwoju gospodarczego. - Już dokapitalizowaniem spółki w 2013 roku uratowaliśmy klub przed bankructwem. Dzięki temu dziś cieszymy się, że miasto promowane jest w skali całego kraju, ale być może ostatnie dobre wyniki drużyny to doskonały czas na zmiany w akcjonariacie i powrót do roli udziałowca mniejszościowego - zastanawia się radny PiS.

Zdaniem naszego rozmówcy, klub wkrótce będzie musiał trafić w ręce prywatnego podmiotu. - Nie mam wątpliwości, że to nieuniknione. Miasto mogło na okres kilkunastu miesięcy przejąć ciężar finansowanie klubu, ale przez dłuższy czas nie może pozwolić sobie na takie wydatki. Pamiętajmy, że w Bielsku-Białej są inne kluby grające na poziomie ekstraklasy, które nie mogą liczyć na podobne wsparcie z budżetu miasta.

Radny PiS nie rozumie także przyczyn braku przejrzystości finansów spółki miejskiej. - Jeżeli dobrze wydajemy publiczne pieniądze, to nie wiem dlaczego nie można ujawnić listy stypendystów miejskich. Na stronie internetowej spółki TS Podbeskidzie brakuje też zakładki Biuletynu Informacji Publicznej, chociaż posiadają je inne podmioty z większościowym udziałem gminy. W końcu gospodarujemy mieniem publicznym - mówi Roman Matyja.

Pozyskiwanie funduszy z zewnątrz

Potrzebę poszerzenia działań marketingowych w zakresie pozyskiwania sponsorów zewnętrznych dostrzega też poseł Artur Górczyński. - Klub musi być gotowy na wypadek zakręcenia kranu ze strumieniem funduszy miejskich. Po to, by w przyszłości nie powtórzyła się sytuacja, która ostatnio miała miejsce w Kielcach - tłumaczy poseł PSL. Sponsorami bielskiego klubu są w dużej mierze przedsiębiorstwa z udziałem gminy - Aqua, Sita ZOM, Zakład Gospodarki Opadami, Beskidzki Hurt Towarowy, ZIAD czy PK Therma.

Parlamentarzysta uważa jednak, że środki publicznie lokowane w Podbeskidziu nie są zmarnowane. - To promocja dla miasta i rozbudzenie zainteresowań sportowych wśród młodych ludzi. Powinna iść z tym w parze ich większa aktywność fizyczna - tłumaczy bielski poseł. - Pamiętajmy również, że kwota ponad 3 mln zł rocznie przekazywana przez miasto na rzecz klubu piłkarskiego jest proporcjonalna do realnych możliwości budżetu. Dotacje na podobne cele w innych miastach kraju są często znacznie większe - przekonuje nasz rozmówca.

Bartłomiej Kawalec