Seks w średnim mieście
W minioną niedzielę oficjalnie otwarto Teatr Komedii Kuby Abrahamowicza. Pierwszym, niebanalnym spektaklem na deskach pierwszej prywatnej sceny w Bielsku-Białej był monodram w wykonaniu Tomasza Kota pt. „Jak zostać sex guru”. Po przedstawieniu znany aktor rozmawiał z naszym portalem.
Kuba Abrahamowicz postanowił nie robić z okazji otwarcia teatru wielkiego show. Postawił na zabawny spektakl z udziałem znanego aktora i to wystarczyło, by w krótkim czasie sprzedać wszystkie bilety. Teatr Komedii z pewnością różni się od klasycznego teatru. Wejście przez galerię handlową (Sfera), stoliki i możliwość kupowania alkoholu czynią to miejsce czymś w rodzaju klubu czy kabaretu. Biorąc pod uwagę plany twórców, którzy chcą leczyć swobodną atmosferą i śmiechem, taka formuła ma szansę się sprawdzić.
Nowa forma rozrywki
Spektakl Tomasza Kota przyciągnął do teatru ponad 300 widzów, co należy uważać za sukces i dobry początek dla sceny, która nie jest dotowana ze środków publicznych. Teatr Komedii zdaje się być nową alternatywą dla dramatycznego Teatru Polskiego czy lalkowej Banialuki. Dzięki inicjatywie Abrahamowicza bielszczanie i przyjezdni zyskali nową formę rozrywki.
„Jak zostać sex guru” jest monodramem, rodzajem stand- up’u, a nawet wykładu naukowego. Na scenie Tomasz Kot gra samego siebie, podejmując niezobowiązującą rozmowę z publicznością na temat życia seksualnego. Aktor, jak na wykładowcę przystało, potrzebuje scenografii jedynie w postaci tablicy i markera. Spektakl składa się z dwóch części. W pierwszej Kot objaśnia podstawowe zasady, którymi rządzi się ludzka natura. Jego zdaniem, kobiety decydują o doborze naturalnym i że albo wszystkie celują tak, by upolować macho, albo…korzystają ze specjalnego genu, który pomaga im przerobić przeciętniaka w macho.
Pierwsza część widowiska jest bardzo matematyczna i socjologiczna. Dowiemy się z niej m.in., że mężczyzna potrzebuje dwóch minut, a kobieta aż 17. Że mężczyzna chciałby codziennie, a kobieta dwa razy w tygodniu. Że 20 proc. mężczyzn woli mamę, a w ogóle to kobiety… chcą wszystkiego więcej.
Pikanteria i komizm
W drugiej części aktor analizuje pytania zadane przez publiczność w tym i poprzednich spektaklach. Jak często masturbują się mężczyźni, a jak często kobiety? Jak długo po stosunku mężczyzna musi odczekać, by zagrać w grę komputerową? Tutaj widać wyraźny podział na płcie, bo wszystkie obecne na widowni panie są ekspertkami w swojej dziedzinie, a panowie w swojej.
Mimo emocjonującej, erotycznej tematyki, tekst „Jak zostać sex guru” napisany przez austriackiego komika Wolfganga Weinbergera (reżyser polskiej adaptacji Gabriel Gietzky) jest niezwykle kulturalny i merytoryczny. Sex guru rzadko mówi wprost. Używa raczej nietypowych metafor w rodzaju „Bory Tucholskie” lub „wielkość statku na morzu”, dzięki czemu monodram jest jeszcze zabawniejszy. Teorie wysnute na scenie są zgodne z prawdą naukową (co zdają się potwierdzać reakcje publiczności), a znakomita gra aktorska dodaje im pikanterii i komizmu.
Monodram „Jak zostać sex guru” jest zabawnym i pouczającym przedstawieniem dla widzów dorosłych, który o ważnych kwestiach opowiada w swobodny sposób. Dzięki temu każdy może poznać ciekawe fakty na temat płci przeciwnej, a przy tym świetnie się bawić, wchodząc w interaktywny dialog z aktorem. Przyjęta konwencja sprawia, że każda inscenizacja tej sztuki jest inna, zaś przebieg spektaklu zależy od zaangażowania publiczności.
Komedia jest wyzwaniem
Tomasz Kot nie po raz pierwszy odwiedził Bielsko-Białą, ale niestety do tej pory brakowało mu czasu, żeby lepiej poznać miasto. Zauważył jednak, że w ciągu ostatnich lat powstało tu sporo galerii handlowych. W rozmowie z naszym portalem aktor zapowiedział, że wystąpi jeszcze z „Jak zostać sex guru” kilkakrotnie. Chce kontynuować współpracę z Teatrem Komedii i cieszy się, że to właśnie jemu przypadł zaszczyt otwarcia tej instytucji.
- Na studiach przygotowywano mnie do bycia aktorem dramatycznym i takim właśnie się czuję. Dlatego każda rola komediowa jest dla mnie sporym wyzwaniem - powiedział nam Tomasz Kot. - Byłem zaskoczony, kiedy zaproponowano mi zagranie w „Jak zostać sex guru”, ale po przeanalizowaniu tekstu doszedłem do wniosku, że to ciekawa propozycja. Ten spektakl dostarcza mi sporej dawki adrenaliny, bo w ciągu dwugodzinnego monologu muszę dbać o ciągły kontakt z publicznością i to od niej zależy jego atmosfera. Aktor tym się różni od artysty kabaretowego, że temu drugiemu publiczność od razu daje do zrozumienia, czy jego występ im się podoba, czy nie. Są aktorzy, którzy nie potrzebują grania w teatrze. Ja lubię przynajmniej raz w roku przygotować kolejny premierowy spektakl - dodał znany aktor.
Agnieszka Pollak-Olszowska
Foto: KGO
Komentarze 12
Mysle, ze iles osob normalnie nie poszloby do teatru, a na komediowe spektakle przyjda. I to jest duzy plus tej inicjatywy.

Klauzula informacyjna ›