W tegorocznym budżecie miasta znalazła się kwota 800 tys. zł na budowę punków selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, w tym w północno-zachodniej dzielnicy Bielska-Białej. Urząd Miejski jako dogodne miejsce do realizacji inwestycji wskazał rejon skrzyżowania ul. Trzech Diamentów i Skrzydlewskiego. Z tym pomysłem nie zgadzają się mieszkańcy okolicznych domów.

 - Nie kwestionujemy potrzeby utworzenia PSZOK, która wynika z ustawy. Ale nie zgadzamy się na jego lokalizację w tym miejscu - podkreślali mieszkańcy na wczorajszym spotkaniu z udziałem przedstawicieli Spółdzielni Mieszkaniowej "Strzecha", przewodniczących czterech Rad Osiedli oraz radnych. Zabrakło urzędników miejskich, których nieobecność starał się wytłumaczyć radny Adam Ruśniak (KWW Jacka Krywulta). Jego zdaniem, zostali zbyt późno zaproszeni.

Bez uciążliwości zapachowej?

Dzień przed spotkaniem prezydent Jacek Kwyrult wystosował oficjalne pismo do przewodniczącego Rady Osiedla Polskich Skrzydeł, w którym przypomniał, że do "obowiązków własnych gminy należy m.in. utworzenie punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych w sposób zapewniający łatwy dostęp dla wszystkich mieszkańcom gminy".

 - PSZOK nie będzie zakładem przetwarzającym odpady komunalne. Na jego miejscu nie będzie sortowni, kompostowni, punktu przetwarzani odpadów wielkogabarytowych czy odpadów budowlanych. Nie będą w tym miejscu również składowane żadne odpady, dlatego nie można mówić o uciążliwości zapachowej - zapewnia prezydent miasta.

Argumenty prezydenta nie przekonują jednak inicjatorów akcji. - Z jednej strony w piśmie czytamy, że PSZOK możemy porównać do zwykłego skupu makulatury, ale w składowisku będzie można oddawać trawę, gałęzie czy liście, czyli odpady zielone, mokre - tłumaczy Grzegorz Malchar, jeden z uczestników czwartkowego spotkania. Mieszkańcy w dalszym ciągu zamierzają szukać nowej lokalizacji dla składowiska odpadów. Tego w przesłanym piśmie oczekuje od nich Jacek Krywult.

Wskażą nową lokalizację

 - Nie chcemy pozbywać się problemu, podrzucając innym "kukułcze jajo". Zamierzamy wskazać alternatywne miejsce, ale nie jest to takie proste, bo nie mamy wiedzy, który grunt pozostaje własnością gminy, a nie znajduje się w najbliższym otoczeniu mieszkań - dodaje nasz rozmówca. Dlatego w trakcie wczorajszego spotkania padła koncepcja lokalizacji PSZOK na terenach przemysłowych w rejonie ul. Międzyrzeckiej w Wapienicy.

Bardziej ostrożny we wskazywaniu nowej lokalizacji jest radny Konrad Łoś. - Podczas grudniowego posiedzenia Komisji Gospodarki Miejskiej i Mieszkalnictwa wiceprezydent Lubomir Zawierucha mówił o kilku koncepcjach lokalizacji PSZOK. Rozpocznijmy więc procedurę budowy punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych od nowa - apeluje radny PiS.

Miasto nie pomoże?

Polityk nie rozumie dlaczego w poszukiwaniach nowej lokalizacji PSZOK mieliby uczestniczyć tylko mieszkańcy protestującego osiedla. - Prezydent miasta pozostaje kierownikiem Urzędu Miejskiego, a naczelnicy stosownych wydziałów mają najlepszą wiedzą o gruntach gminny, które można wykorzystać. Sami mamy wskazywać na ślepo?

W najbliższym czasie prezydent Jacek Krywult otrzyma oficjalne stanowisko strony społecznej - być może ze wskazaniem innej lokalizacji. - Będzie to pismo podpisane przez czterech przewodniczących Rad Osiedla - dodaje Grzegorz Malchar. Sprzeciw w sprawie wyznaczonej lokalizacji składowiska odpadów zapowiedziały także władze Spółdzielni Mieszkaniowej "Strzecha".

Mieszkańcy osiedla dodają, że są w swoim proteście zdeterminowani i jeśli ich stanowisko nie zostanie uwzględnione, rozpoczną zbieranie podpisów pod petycją. Już teraz utworzony został profil w mediach społecznościowych, który znajdziesz tutaj

Bartłomiej Kawalec