Czy jest na sali opozycja?
- Uchwałę budżetową trudno rzetelnie ocenić, gdyż od wielu lat w bielskim samorządzie budżet nie jest instrumentem kontroli rady miasta nad wydatkami organu wykonawczego - twierdzi Janusz Okrzesik. Budżet krytykują także inni rywale Jacka Krywulta w ostatnich wyborach samorządowych. Podczas grudniowej sesji, gdy Rada Miejska przyjmowała plan finansowy miasta na rok 2015, debaty w zasadzie nie było.
W ostatnich dniach grudnia 2014 roku Rada Miejska przyjęła budżet Bielska-Białej na rok 2015. Uchwała zakłada m.in. deficyt w wysokości ponad 10 mln zł. Zadłużenie miasta na koniec tego roku wyniesie łącznie 246 mln zł. Politycy zwracają uwagę na fakt, że obsługa zadłużenia kosztować będzie podatników ponad połowę kwoty przeznaczonej na inwestycje.
To nie jest sukces
To głównie dlatego tegoroczny budżet krytykuje Przemysław Drabek (PiS). - Budżet jest oparty na słabych danych. Tak naprawdę nie wiadomo, jakie będą wpływy do miejskiej kasy. Obsługa zadłużenia kosztować będzie 51,5 mln zł, podczas gdy na inwestycje przeznaczymy 98,4 mln zł. Z tego względu nie mogliśmy poprzeć budżetu. W poprzedniej kadencji też zgłaszaliśmy zastrzeżenia do uchwał budżetowych - tłumaczy polityk PiS. W głosowaniu nad projektem budżetu 2015 wszyscy radni jego klubu wstrzymali się od głosu.
Jak przekonuje radny Drabek, najbardziej niepokojąca jest skala różnic w zakresie inwestycji. - Jest gigantyczna. Zabezpieczamy ponad 40 mln zł na dokończenie budowy Stadionu Miejskiego, podczas gdy mieszkalnictwo komunalne po wielu bojach otrzymuje 6 mln zł. To prawda, miasto się nie wywróci. Mieścimy się we wskaźnikach zadłużenia, ale nie traktujmy tego w kategoriach sukcesu - dodaje były kandydat na prezydenta Bielska-Białej.
Brak realnej alternatywy
Na problem braku dokładnych danych finansowych zwraca uwagę również Janusz Okrzesik. Zdaniem kontrkandydata Jacka Krywulta w drugiej turze wyborów samorządowych, największym problemem dla tegorocznego budżetu jest brak realnej alternatywy. - Obowiązkiem opozycji, czyli klubu PiS w przypadku bielskiej Rady Miejskiej, jest sformułowanie alternatywnych wniosków dotyczących kształtu budżetu i poddanie ich publicznej dyskusji - twierdzi lider Niezależnych.BB.
Zdaniem naszego rozmówcy, uchwałę budżetową trudno rzetelnie ocenić także dlatego, że od wielu lat w bielskim samorządzie budżet nie jest instrumentem kontroli rady miasta nad wydatkami organu wykonawczego. - To nie prezydent dostosowuje swoją politykę w ciągu roku budżetowego do rozstrzygnięć radnych, lecz rada wielokrotnie zmienia swoją uchwałę, dostosowując się do wniosków prezydenta - tłumaczy Okrzesik.
Dla przykładu doświadczony bielski radny i parlamentarzysta wskazuje planowane nakłady na budownictwo komunalne. - W budżecie wydatki są zapisane, lecz w trakcie roku pieniądze często przeznaczane są na inne cele - przekonuje polityk, którego niepokoją spadające dochody miasta. - Maleją również wydatki na inwestycje komunalne. Zachęcam do porównania przyjętych rozwiązań z zapowiedziami z kampanii wyborczej.
Ryzyko dalszego zadłużenia
Krytycznie o budżecie wypowiada się też Przemysław Koperski (SLD). - To budżet kontynuacji, a więc niebezpieczeństwa związanego z dalszym zadłużeniem miasta. Gmina nie zabezpieczyła środków finansowych na inwestycje unijne w nowej perspektywie - podkreśla nasz rozmówca, który cieszy się ze środków na projekty dzielnicowe w budżecie obywatelskim. - Przy całej mizerii uchwały budżetowej to bardzo duży pozytyw - przekonuje.
Polityk lewicy jest zadowolony z przekazania 6 mln zł na budownictwo komunalne, ale uważa, że w stosunku do potrzeb jest to zbyt niska kwota. - Należy sprawdzić ponadto, czy nie kryje się za nią pomysł realizacji budowy kontenerów socjalnych przy ul. Kochanowskiego. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by ludzie mieli mieszkać w czymś takim. Nie dopuścimy do tego.
Lider bielskiego SLD uważa, że w Radzie Miejskiej nie ma opozycji. - W czasie wyborów kandydaci Niezależnych.BB prezentowali zupełnie inną retorykę niż podczas głosowania nad budżetem miasta. Zaskoczony jestem stanowiskiem radnych PiS, którzy poprzez wstrzymanie się od głosu dali wyraźny sygnał prezydentowi, że są gotowi do dalszej współpracy - argumentuje Przemysław Koperski.
Bartłomiej Kawalec
Komentarze 34
Nie ukrywałam swoich przekonań.
W pierwszej turze wspierałam kampanię i poparłam p. Przemysława Drabka.
A w drugiej turze z całą odpowiedzialnością oddałam głos na p. Jacka Krywulta. Trochę z przekory ale tak naprawdę z całą odpowiedzialnością, by w czasie tych kolejnych 4 lat ekipa p. Prezydenta poniosła pełną odpowiedzialność za zniszczenia w Parku Słowackiego, za przekręty, o których wiele pisałam.
Cóż, władze się ukonstytuowały, przeżyliśmy 100 dni rządów pani premier, więc teraz ruch po stronie społeczników.
Pożyjemy, zobaczymy.
przecież ktoś mógłby mu to napisać po polsku, a on jeszcze potrafi przeczytać
bełkot bez logiki
Widać mieli więcej: rozumu, rozeznania i pokory od fazyzeuszy i uczonych w piśmie. Tak w gwoli ścisłości w nawiązaniu do tej pamiątki obchodzonej w dniu dzisiejszym.

Klauzula informacyjna ›