Śledztwo trwało dwa lata. Przesłuchano ponad dwa tysiące świadków. Na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Bielsku-Białej zasiądą Katarzyna K. i  Ewa K. - prezes i wiceprezes zarządu bielskiego Biura Podróży Aquamaris. Kobiety odpowiedzą za oszukanie 754 klientów z całej Polski na ponad 2,73 mln zł. Działanie tej spółki śledczy porównali do piramidy finansowej.

Spółka akcyjna Biuro Podróży Aquamaris zarejestrowana została 23 czerwca 2010 roku w bielskim Sądzie Rejonowym. Półtora miesiąca później wpisano ją do Rejestru Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych, prowadzonego przez Marszałka Województwa Śląskiego. Przedmiotem działalności firmy było organizowanie wczasów na terenie Grecji, Bułgarii, Hiszpanii i Egiptu. Faktyczną działalność operacyjną, jako organizator imprez turystycznych, spółka rozpoczęła w pierwszym kwartale 2011 roku. Umowy o udział w imprezach turystycznych były zawierane bezpośrednio w siedzibie biura oraz za pośrednictwem agentów i internetu.

Sezon zakończył się stratą

Ale interes nie szedł najlepiej. Wykonana przez biegłych analiza ryzyka gospodarczego potwierdziła, że już w lipcu 2010 roku sytuacja finansowa spółki zaczęła się pogarszać. Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Od początku 2011 roku firma nie dysponowała już wystarczającym kapitałem w stosunku do skali prowadzonej działalności operacyjnej i traciła płynność finansową.

Według śledczych, już w lutym 2011 roku zaistniały przesłanki do ogłoszenia upadłości spółki. Tak się jednak nie stało, choć sezon zimowy 2011/2012 także zakończył się stratą. Obie panie wiedziały, że nie są w stanie wywiązywać się ze swoich zobowiązań. Serial jednak trwał dalej.

 - Działanie spółki  latem 2012 roku można porównać do tzw. piramidy finansowej. Mogła funkcjonować tak długo, jak długo przybywali nowi klienci wpłacający środki na imprezy realizowane w przyszłości, z których w rzeczywistości pokrywane były koszty, właściwie bieżącej działalności przedsiębiorstwa - wyjaśnia bielska Prokuratura Okręgowa. Oskarżone wysyłały nawet ponaglenia klientom, by wpłacili pełną kwotę za wypoczynek, gdy już wiedziały, że wycieczki nie dojdą do skutku. Sąd ogłosił upadłość firmy dopiero 17 września 2012 roku.

Nie przyznają się do winy

Gdy spółka ogłosiła niewypłacalność, za granicami Polski, m.in. w Grecji i Bułgarii, przebywało kilkuset klientów. Ich powrót zorganizował Śląski Urząd Marszałkowski. - Koszt sprowadzenia 667 klientów do kraju pochłonął 488 609 tys. zł. Kwota  w całości pokryta została z gwarancji ubezpieczeniowej organizatora turystyki. Klienci, którzy zgłosili roszczenia dostali  około 0,40 proc  wpłaconych pieniędzy - mówi Witold Trólka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Przesłuchana w charakterze podejrzanej Katarzyna K. nie przyznała się do przedstawionych zarzutów. Złożyła jednak obszerne wyjaśnienia. - Przyznała, iż miała świadomość, że nie osiąga zysków, a generuje straty, lecz uznała, że gdyby wcześniej złożyła wniosek o upadłość, to zaszkodziłaby większej liczbie osób - wyjaśnia Małgorzata Borkowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej. Także Ewa K. nie przyznała się do winy.

Akt oskarżenia liczy 661 stron, a akta sprawy składają się z 97 tomów. Oszustwo, które prokuratura zarzuca kobietom dotyczy mienia wielkiej wartości. Jeśli sąd uzna ich winę, mogą spędzić w więzieniu nawet 10 lat.

xxx

Niespełna miesiąc po upadku biura podróży Aquamaris, jego wiceprezes Ewa K. założyła kolejną spółkę zajmującą się organizowaniem zagranicznych wyjazdów turystycznych.

Anna Szafrańska