Sylwester w chmurach
Sposobów na powitanie nowego roku jest wiele. Są tradycyjne bale, górskie wycieczki, ogniska, kuligi. Niektórzy jednak chcą sylwestra spędzić w nietypowy sposób. Noworoczne loty szybowcem lub kąpiele w lodowatej wodzie? Czemu nie!
- Pierwszy raz spędziłam sylwestra w szybowcu osiem lat temu w Toruniu. Wspólnie z przyjaciółmi z Aeroklubu Pomorskiego postanowiliśmy tak oryginalnie zakończyć sezon. Lataliśmy na szybowcu typu Puchacz - wspomina Anna Hynek z Bielska-Białej, która mieszkała wcześniej na Pomorzu. - Sezon na latanie szybowcowe trwa tam do końca lata. Czekanie na kolejne loty przez całą jesień, zimę i wiosnę było nie do zniesienia - podkreśla nasza rozmówczyni i dodaje, że piloci z niewielkim doświadczeniem czują ogromny głód latania. Dlatego każda okazja jest dobra, by wznieść się choć na chwilę w powietrze.
Powolne opadanie
Teraz pani Anna wita nowy rok wspólnie z pilotami szybowcowymi należącymi do Aeroklubu Bielsko-Bialskiego. - Choć mróz odstrasza, to wykonanie takiego niecodziennego lotu jest wystarczającą zachętą - mówi. Do sylwestrowej podniebnej przygody trzeba się odpowiednio przygotować. - Powinniśmy dokładnie sprawdzić stan szybowca, wyciągarki i dokumenty - np. ważność ubezpieczenia. Ważne, by emocje nie przesłoniły troski o bezpieczeństwo - radzi Anna Hynek.
Nasza rozmówczyni podkreśla, że zima nie sprzyja uprawianiu szybownictwa. - Najlepsze warunki do latania mamy ciepłą wiosną i latem, kiedy wykorzystujemy ciepłe powietrze unoszone znad nagrzanej promieniami słonecznymi ziemi, lub jesienią podczas wietrznej pogody, gdy "opieramy" się na powietrzu unoszonym w górę po górskich stokach - tłumaczy pani Anna. W sylwestra trudno o takie warunki, więc loty polegają jedynie na wzniesieniu się za pomocą wyciągarki na wysokość około 300 metrów i powolnym opadaniu. Piloci szybują nie przed północą, ale przez dzień - aż do zachodu słońca.
- Każdy lot wywołuje niesamowite emocje. Widoki niezapomniane, przy dobrej pogodzie jesteśmy w stanie zobaczyć Tatry - zachwyca się Anna Hynek.
Mroźna kąpiel
Równie oryginalnie wita nowy rok bielszczanin Bartłomiej Pilsyk. Od sześciu lat wspólnie z grupą morsów spędza sylwestra, kąpiąc się w lodowatej wodzie. - Lubię żyć w zgodzie z naturą - mówi. - Sylwester morsów to wyjątkowe przeżycie. Najpierw rozgrzewamy się biegając, później wchodzimy do wody i składamy sobie życzenia.
Jak przygotować się do zanurzenia w lodowatej wodzie? Do rozgrzewki powinniśmy ubrać np. dres, by nie zgrzać się, ale też nie oziębić ciała zbyt szybko. Niezbędne są rękawiczki i czapka. Gdy się rozgrzejemy, można powoli się rozbierać i wchodzić do wody. Po wejściu do wody skóra morsów staje się czerwona - zwiększa się ukrwienie tkanek, co wpływa na poprawę przemiany materii, przyspiesza gojenie się ran i usuwanie toksyn z organizmu, odżywia i regeneruje komórki.
Co ciekawe, wzmożone ukrwienie tkanek powoduje też zwiększenie odporności na ból. Podczas kąpieli można się skaleczyć i nawet tego nie poczuć. Pamiętajmy, by po wyjściu z wody jak najszybciej się ubrać. Barłomiej Pilsyk zachęca bielszczan do sylwestrowej kąpieli. - Warto spróbować - mówi. O tradycyjnych sposobach witania Nowego Roku 2015 pisaliśmy w artykule Niech żyje bal!
Anna Bodzek
Foto: Aeroklub Bielsko-Bialski, Beskidzkie Towarzystwo Cyklistów (sekcja morsów)











Klauzula informacyjna ›