Bielska Prokuratura Rejonowa Południe zakończyła postępowanie w sprawie katastrofy samolotu Cessna, do którego doszło w maju w Bielsku-Białej. Zanim doszło do tragedii, maszyna była sprawna. W wypadku na miejscu zginęły dwie osoby.

Postępowanie dotyczyło nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym, zagrażającej życiu i zdrowiu wielu osób. Umorzono je z powodu śmierci sprawcy. Wykorzystane w śledztwie źródła dowodowe nie doprowadziły do ustalenia, kto sterował samolotem bezpośrednio przed katastrofą.

 - Powołany w sprawie biegły z zakresu lotnictwa uznał, że przyczyną zdarzenia był błąd pilota, a nie niesprawność samolotu. Biegły stwierdził, że pilotujący doprowadził samolot do takiej prędkości, kiedy nastąpiło przeciągnięcie samolotu w lewym skręcie, które zwiększa prawdopodobieństwo wpadnięcia w tzw. korkociąg, do czego doszło w opisywanym przypadku. Nadto samolot znajdował się na wysokości niezgodnej z przepisami. Był zbyt nisko, by móc uniknąć zderzenia z ziemią - czytamy w komunikacie rzecznika bielskiej Prokuratury Okręgowej.

Zdaniem biegłego, samolot był sprawny, eksploatowany prawidłowo, posiadał aktualne przeglądy i ubezpieczenie OC uprawniające do jego użytkowania. Ostatni przed wypadkiem przegląd techniczny maszyny przeprowadzono w dniach 23-26 maja. Wystawiono po nim tzw. poświadczenie obsługi, z datą ważności do 17 czerwca.

Prokuratura podkreśliła, że jeden z pilotów był doświadczonym instruktorem, miał zawodową licencję, a także wylatane 1700 godzin. - Drugi pilot od 2012 roku posiadał licencję turystyczną, szkolił się na szybowcach, miał wylatane 60 godzin. Obaj byli poddani w tym roku kontroli wiedzy teoretycznej oraz kontroli techniki pilotażu z wynikiem pozytywnym - twierdzą śledczy.

Na 31 maja w Szkole Podstawowej nr 6 zaplanowano piknik rodzinny. Dzieci napisały na płycie boiska hasło, które miało być sfotografowane „z lotu ptaka”. Samolot wystartował i poleciał w rejon szkoły, gdzie wykonywał manewry. W pewnym momencie wszedł w korkociąg, po czym uderzył w ziemię. Po chwili doszło do eksplozji paliwa znajdującego się w baku samolotu. Obaj piloci zginęli na miejscu. Maszyna prawie w całości spłonęła (o tragedii informowaliśmy w artykule Katastrofa awionetki - foto).

sza