Wczoraj dobiegła końca kontrola spalarni przy Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej. Wykazała ona nieprawidłowości w pracy obiektu, lecz zdaniem kontrolujących, nie ma zagrożenia dla życia i zdrowia mieszkańców.

Od 20 listopada do 16 grudnia spalarnię kontrolował Urząd Marszałkowski w Katowicach, który jest organem założycielskim bielskiego Szpitala Wojewódzkiego. W latach ubiegłych ten sam urząd określał warunki, na których może funkcjonować spalarnia. Jak poinformował nas Jacek Zachara, prezes Stowarzyszenia „Olszówka”, kontrola ujawniła szereg nieprawidłowości, ale przedstawiciele firmy Eko-Top z Rzeszowa (dzierżawca spalarni) odmówili podpisania protokołu pokontrolnego.

Głównym zarzutem kontrolujących jest łamanie tzw. zasady bliskości. Zasada nakazuje spalanie odpadów medycznych w miejscu do tego przeznaczonym, lecz najbliższym do miejsca, gdzie zostały wytworzone. Tymczasem do Bielska-Białej zwożono odpady nie tylko z województwa śląskiego, ale też i z ościennych. Do kontroli obiektu doprowadziły działania mieszkańców tworzących społeczność Bielszczanie przeciw spalarni.

 - Kontrola nie wykazała zagrożeń dla życia i zdrowia mieszkańców pochodzących z zanieczyszczonego powietrza - wyjaśnia Jacek Zachara. - To dziwne, bo właśnie czarny, a nawet smolisty dym systematycznie wydobywający się jeszcze kilka tygodni temu z komina spalarni najbardziej niepokoił mieszkańców. Co ważniejsze, jest on udokumentowany na zdjęciach i filmach robionych przez mieszkańców. To oni też doprowadzili do fachowej analizy zapisów monitoringu, z której jasno wynika, że funkcjonowanie spalarni przy Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej jest niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi. Oni także analizując dokumentację dotyczącą spalarni ujawnili, że w 2010 roku Szpital Wojewódzki bez niczyjej zgody odłączył od instalacji spalarni tzw. filtr suchy z węglem aktywnym, którego celem było usuwanie dioksyn i furanów - związków najniebezpieczniejszych dla zdrowia i życia ludzi. Ponieważ Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska uporczywie twierdzi, że nie ma powodów do obaw, „Bielszczanie przeciw spalarni” są zmuszeni do natychmiastowego zatrudnienia niezależnej, najlepiej zagranicznej firmy, która profesjonalnie skontroluje stan techniczny instalacji, wydane decyzje, a w szczególności poziom emitowanych zanieczyszczeń.

O natychmiastowej potrzebie likwidacji spalarni przy Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej bielszczanie zawiadomili Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Katowicach, Główny Inspektorat Ochrony Środowiska w Warszawie, Urząd Marszałkowski w Katowicach, Ministerstwo Środowiska i bielski sanepid. Sprawa zostanie również  przekazana do NIK i prokuratury w związku z przypuszczeniem popełnienia przestępstwa. Pod petycją o zamknięcie spalarni podpisało już ponad tysiąc osób.

bb