Wczoraj na bielskim Rynku przeciwnicy spalarni przy Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej zorganizowali konferencję. Protestujący zaprezentowali specjalne naklejki z hasłem "Nie dla spalarni", które umieścili przy wejściu do pubu Bazyliszek i cukierni Delicato. 

W miejscach oznaczonych naklejkami będzie można złożyć podpisy pod petycją w sprawie likwidacji spalarni. Do tej pory zebrano już ponad 1000 podpisów. - Spalarnia od czterech lat nie ma filtra węglowego, który wyłapuje rakotwórcze dioksyny i furany powstające w wyniku spalania odpadów. Mimo to, od ponad czterech miesięcy wykorzystywana jest o wiele częściej niż dotychczas. Zwozi się do niej śmieci z odległych miejsc i spala się nie tylko odpady medyczne. Czas pracy spalarni wydłużono blisko trzykrotnie - do 8 350 godzin na rok. Ilość przetwarzanych w instalacji odpadów zwiększono sześciokrotnie do 2 400 ton na rok - wyjaśnia Jacek Zachara, jeden z uczestników konferencji.

Kontrola wciąż trwa

Nasz rozmówca zauważa, że wielu bielszczan zamieszkujących w pobliżu Szpitala Wojewódzkiego w ostatnim czasie zaczęło chorować na choroby nowotworowe. - Cała moja rodzina ma problemy z układem oddechowym. Najgorzej jest wieczorem i nocą. Nie da się otworzyć okna. Wyziewy są silne i bardzo się rozprzestrzeniają - żali się bielszczanin Sławomir Jankowski i dodaje, że spalarnia zawsze mu przeszkadzała, ale nie w tak dużym stopniu, jak teraz.

 - W spalarni jest kontrola. Dyrektor szpitala twierdzi jednak, że już się zakończyła i że wszystko jest w porządku. Skąd ma takie wiadomości? Zadzwoniłem do Urzędu Marszałkowskiego, w którym potwierdzono, że kontrola wciąż trwa. Jaki z tego wniosek? Jaki sens ma kontrola, jeśli prowadzi ją organ, który wydawał wszystkie decyzje? Jak można obiektywnie skontrolować samego siebie? - pyta Zachara.

Złożyli wniosek

 - Sprawiedliwym rozwiązaniem jest badanie, które zostanie przeprowadzone na zlecenie Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Chcemy do tego doprowadzić za wszelką cenę, nawet gdybyśmy musieli za to zapłacić. Wierzę, że bielszczanie nam pomogą, bo nikt nie chce być traktowany jak śmieć, a spalarnia jest tam, gdzie wielu mieszkańców miasta przyjeżdża na spacery i wycieczki - dodaje prezes Stowarzyszenia Olszówka.  

Na początku tego tygodnia Jacek Zachara w imieniu stowarzyszenia Olszówka oraz mieszkańcy dzielnicy złożyli wniosek do marszałka województwa o natychmiastowe wstrzymanie pracy spalarni. Ich zdaniem zagraża ona życiu i zdrowiu. Wnioskodawcy apelują także o przeprowadzenie aktualnej i rzetelnej oceny oddziaływania spalarni na środowisko (o problemie informowaliśmy już na początku października br. w artykule Uciążliwa spalarnia odpadów).

Tekst i foto: Anna Bodzek