W dyskotece przy ul. Grażyńskiego ukradziono bielszczance telefon komórkowy o wartości blisko tysiąca zł. W lokalu na Błoniach z torebki klientki zniknął portfel z dokumentami, kartami bankomatowymi i gotówką. Właścicielka oszacowała straty na 1600 zł.

Portfele z dokumentami i gotówką oraz telefony komórkowe giną w lokalach w sytuacjach, gdy czujność właścicieli jest najmniejsza.. Do kradzieży dochodzi zwykle w weekendy, kiedy w klubach przybywa gości. W ślad za nimi podążają kieszonkowcy, którzy z powodzeniem wykorzystują nieostrożność, a czasem zwykłe niedbalstwo i lekkomyślność ofiar, kradnąc pozostawione bez opieki, wartościowe przedmioty.

Tak było w dyskotece przy ul. Grażyńskiego w Bielsku-Białej, gdzie rabuś okradł bielszczankę. Jego łupem padł telefon komórkowy o wartości blisko tysiąca zł. W lokalu na Błoniach z torebki jednej z klientek zniknął portfel z dokumentami, kartami bankomatowymi i gotówką. Właścicielka oszacowała straty na 1600 zł. Policja apeluje do osób, które spędzają wolny czas w lokalach rozrywkowych, aby zwracali uwagę na miejsca, gdzie pozostawiają wartościowe przedmioty.

 - Nowo poznana osoba, która z pozoru wydaje się miła, adoruje i wspólnie bawi się na parkiecie może okazać się złodziejem Osoba taka robi wszystko, aby uśpić czujność. Często udając nietrzeźwego obserwuje, wykorzystuje nadarzającą się okazję i okrada pozostawioną torebkę lub marynarkę wraz z dokumentami - ostrzega nadkom. Elwira Jurasz z KMP w Bielsku-Białej.

bb