Echa naszych publikacji: list ze schroniska
W nawiązaniu do naszej wczorajszej publikacji pt. Głodówka w miejskim schronisku, otrzymaliśmy list od kierownika tej placówki, lek. wet. Zdzisława Szwabowicza. Poniżej publikujemy list w całości.
"Niepokojące Państwa informacje zostały błędnie odczytane i nie do końca są prawdziwe. Aby się o tym przekonać zapraszamy do naszego Schroniska, by na własne oczy zobaczyć nasze zwierzęta, które są prawidłowo odżywione. Tak, jak w każdym schronisku, tak i my na co dzień spotykamy się z porzucaniem zwierząt, które są niejednokrotnie w stanie kachektycznym. Zwierzęta te są leczone i poddawane rekonwalescencji w schronisku.
Psy i koty w naszym Schronisku od poniedziałku do piątku dostają posiłek mięsny, który im gotujemy. W soboty zazwyczaj dostają suchą karmę [czasem jest to posiłek gotowany]. A w niedziele w okresie zimowym również suchą karmę. Natomiast w okresie letnim często sucha karma pozostaje w miskach i nie dokładamy dodatkowego jedzenia w niedzielę.
Natomiast wszystkie koty, szczeniaki, psy w trakcie leczenia dostają posiłek codziennie przez cały rok, nie wyłączając niedziel i świąt.
Cała sytuacja może wynikać z wprowadzonych ostatnio zmian mających na celu poprawę bezpieczeństwa osób przebywających na terenie schroniska. Zmiany te są, niestety, związane z ograniczeniami w stosunku do wolontariuszy i stąd niechęć niektórych osób do naszej placówki.
Z poważaniem kierownik schroniska
lek. wet. Zdzisław Szwabowicz".

Głodny pies, to jak głodny człowiek, jest zły. A do tego zamknięty w klatce jeszcze bardziej sfrustrowany, niewiel więc brakuje do pogryzienia współlokatora. W niedziele jest tylko 1 pracownik, z pewnością nie jest w stanie ogarnąć temat w karmienie ok.250 psów i ok. 60 kotów. Wolontariusze chcą zatem pomóc w tej kwestii, wystarczy powiedzieć TAK, przez Pana Kierownika.
Co do kwestii wolontariuszy to prawda jest taka, że w ostatnim czasie Kierownik Schroniska z nieznanych bliżej przyczyn postanowił zniechęcić społeczników, zwanych potocznie wolontariuszami do społecznej pracy w swoim Schronisku. Zorganizował dwa spotkania, na których osoba trzecia będąca Komendantem Policji w Kozach ( sic!) odczytała nowy regulamin współpracy wolontraiuszy z Schroniskiem a Kierownik rozdał karteczki do podpisania, wyrażające naszą zgodę na nowy regulamin. Kierownik nie życzył sobie żadnej polemiki ani obupólnych uzgodnień. My jako ludzie działający społecznie, zostaliśmy postawieni w sytuacji bez wyjścia, bo albo podpisujemy albo przestajemy być wolontariuszami. Każdy z nas jest świadomy, iż osobą odpowiedzialną za całokształt działania Schroniska jest Pan Zdzisław Szwabowicz i nikt nie podważa jego praw do uregulowania spraw związanych z obecnością wolontariuszy. Jednak Kierownik zignorował fakt, iż w dzisiejszych czasach w każdej organizacji sprawy załatwia się w partnerski sposób nie nie autorytarny. Próba przedyskutowania paru punktów regulaminu okazła się nie do przeskoczenia. Sztywne ograniczenia liczby wolontariuszy, nie jest żadną próbą poprawy bezpieczeństwa, ale zwykłą ludzką złośliwością, tak jak i umieszczona nowa tablica witająca Drogich Gości w Schronisku. Zamknięcie Aktywnych wyjść z schroniskowymi psami również.
NIE MA DIALOGU, JEST ZA TO MONOLOG.
Ciężko w tym kraju być społecznikiem, i każdy kto zakosztował tego tematu to przyzna... My jako wolontariusze chcemy współpracy i porozumienia, ale taka inicjatywa potrzebna jest z dwóch stron. Panie Kierowniku Schroniska "Reksio" my prosimy o jedno: PROSZĘ NAM POZWOLIC POMAGAĆ! O nic więcej. Anna Sztender - Psiamoc.
Przez prawie 1.5 roku odwiedzam Schronisko i śledzę stronę internetową, widać w jakim stanie trafiają psy i koty – a kto im taki los zgotował bezduszni i bezwzgledni ludzie. Może "wolontariusze" zamiast robić nagonkę na tych co nie powinni, niech zainteresują się zwierzętami które sa poza naszym miastem , pewnie więcej pożytku by to przyniosło niż puste słowa bez pokrycia.
A co do głodównki, to moja sunia również ma takie dni, że miski stoją pełne i nie ma ochoty na jedzenie. Ludzie zastanównie się co mówicie i robicie tyle w was nienawiści i jadu czy wy jesteście idealni i bez skazy?! Uważam, że NIE skoro macie taki stosunek do ludzi to jak możecie opiekować się zwierzętami! Ręce opadają!
Co do zasług..trzeba je na pewno podzielić pomiędzy pracowników i tych pomagających dobrowolnie - patrząc na opis faktycznych działań wolontariuszy, który był podpięty do wczorajszego artykułu, wygląda na to, że naprawdę przyczyniają się do poprawy warunków zwierzaków i promują z efektem adopcje. i dlatego (poza tą nieszczęsną głodówką) postawa kierownictwa "my tu rządzimy" zamiast "pogadajmy, działajmy wspólnie i traktujmy się partnersko dla dobra zwierząt" dla mnie obiektywnie jest nie do zaakceptowania.
A podpinanie tego pod drugą turę wyborów to chyba już nadinterpretacja :) potrzebny jest dialog, przecież najważniejsze są zwierzaki.
ps. zagadka: czy krokiet z kapusta jest trujący dla psa?
Mój pies CODZIENNIE, bez wyjątku, dostaje 0,5 kg mięsa, czasem jest to dziczyzna, czasem wołowina, wieprzowina. Różnie, ale codziennie ma mięso. Do tego ryż, czasem warzywa. Karmę dostaje dodatkowo, w okresie zimowym.
Kolego Scep, pytasz skąd te bzdury o głodówce, odpowiedziałeś sobię w poprzednim poście, bo idą wybory!
Albo kierownik faktycznie coś przeskrobał albo autor tekstu z wczoraj (piszący pod pseudonimem aby nikt nie miał do niego otwarcie pretensji) strzelił gafę i napisał nieprawdę. Mam nadzieję, że to tyczyło się obu stron.
Scep 2014-11-21 11:17: "Amigoo: Przecież wczoraj sam kierownik potwierdził, że psy nie są karmione w niedzielę. W liście sam sobie zaprzecza i wycofuje się rakiem. Z komentarzy i z samego listu wynika, że to jeden z wielu problemów, o których bielszczanie nie wiedzieli."
Sam kierownik w jednym zdaniu wyrwanym z kontekstu powiedział "To dla ich zdrowia. Taka głodówka im nie zaszkodzi tym bardziej, że w ciągu tygodnia dostają mięso i suchą karmę". Pytanie czy chodziło, o faktyczny brak jedzenia w niedzielę, czy poprostu ograniczenie jej ilości. Wolał bym przeczytać całą wypowiedź, a nie tylko jej urywek ponieważ jest ona niejednoznaczna.
Z smego listu wynika, że wolontariusze zrobili bardzo dużo - nie ma tam porównania do tego co zrobili sami pracownicy, ponieważ jest to niewspółmierne. Z komentarzy natomiast wynika, że zdania osób piszących są podzielone. Dziękuję i tyle, jeżeli chodzi o obiektywność z mojej strony.