Wolontariuszka, organista, aktorka Bollywood i Hollywood - dzieli ich wiele, ale łączy jedno. Każde pragnie działać na rzecz dobra wspólnego i ma nadzieję na pozytywne zmiany dla swojego osiedla, całego miasta.

Dobiega końca kampania wyborcza. Nasze skrzynki pękają w szwach od ulotek, komitety  zapraszają na grochówkę czy żurek śląski. Kandydaci na radnych próbują pokazać się od jak najlepszej strony. Niektórych z nich znamy. Z billboardów spoglądają na nas twarze tych, którzy mają doświadczenie samorządowe i zasiadali już w Radzie Miejskiej. Ci, którzy otrzymali szansę zmienić Bielsko-Białą na lepsze. Czy tego dokonali? O tym zadecydują wkrótce wyborcy, którzy 16 listopada pójdą do urn, aby postawić krzyżyk przy swoim faworycie.

Głos młodego pokolenia

W tym świetle na uwagę zasługują ci, którzy od wielu lat działają na rzecz lokalnej społeczności, lecz dopiero teraz stawiają swoje pierwsze kroki w polityce. Nazwiska znane tylko wąskiemu gronu odbiorcy, ale z pozytywnym przesłaniem. Imiona tych, które bardziej kojarzą się z wielkim światem mody niż z pracą u podstaw. Pozory mogą jednak mylić. Zwróćmy zatem uwagę na tych, którzy na listach wyborczych znajdują się daleko w tyle.

Michalina Sablik - ma na swoim koncie wieloletnie doświadczenie w pracy z osobami z niepełnosprawnością. Od kilku lat pracuje jako wolontariuszka, realizuje programy w ranach działań Fundacji Drachma.

 - Wszystko rozpoczęło się w liceum. Uczestniczyłam w projekcie "Starszy brat, starsza siostra". Przez dwa lata pomagaliśmy dzieciom z rodzin niedostosowanych społecznie. Wspólnie odrabialiśmy zadania domowe, uczyliśmy się na kartkówki. To było bardzo ciekawe doświadczenie - mówi Michalina Sablik, która do dziś kontynuuje działalność charytatywną. - Nie czuję się politykiem. Pragnę działać na rzecz kultury. Chcę, by mój głos był głosem młodego pokolenia w Radzie Miejskiej. Na sercu leży mi także: ulepszenie systemu stypendiów dla studentów z naszego miasta, budowanie lojalności młodych wobec Bielska-Białej poprzez organizację przez miasto staży w bielskich firmach - dodaje 21-letnia studentka historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim.

Zmień miasto wspólnie z miss

Karierę w modelingu rozpoczęła jako nastolatka. Swoje pierwsze kroki na scenie stawiała już wcześniej jako zaledwie kilkuletnia dziewczynka, która tańczyła w jednym z bielskich zespołów. Taniec oraz umiejętność prezentacji przydały się później, gdy stanęła po raz pierwszy przed kamerami. Natalia Janoszek zdobyła popularność w Indiach. Została uznana za najlepszą aktorkę Bollywood młodego pokolenia.

Kilka miesięcy temu skończyła nagrania do kolejnego filmu, tym razem w Hollywood. Ma na swoim koncie wygrane w międzynarodowych konkursach piękności na całym świecie. Działa charytatywnie, także w ramach UNICEF. Mogłoby się wydawać, że studentka Uniwersytetu Warszawskiego nie jest zainteresowana losem Bielska-Białej. Tymczasem zdecydowała się kandydować na radną. Dlaczego?

 - Wielu mnie o to pytało. Podejmując tę decyzję, nie myślałam o sobie. Miałam na względzie dobro mieszkańców tego miasta. Wiem, że mogę wiele zrobić dla Bielska-Białej. Także w dziedzinie kultury. Istnieje możliwość ściągnięcia popularnych gwiazd, zorganizowania festiwali, które sprawią, że o stolicy Podbeskidzia usłyszy się poza granicami kraju - twierdzi Natalia Janoszek. - Pragnę współpracować z mieszkańcami Bielska-Białej. Odpowiem na wszystkie nurtujące pytania i chętnie pomogę w rozwiązaniu problemów na poziomie lokalnym - dodaje nasza rozmówczyni.

Marzenia o boisku i placu zabaw

Jest szczęśliwym człowiekim. Jak inaczej można nazwać tego, kto ze swojej pasji uczynił pewnego rodzaju sposób na życie. Karol Markowski jest z zawodu elektroenergetykiem. Pracuje od 18. roku życia. Zajmował się budową i modernizacją dróg. Dziś jest przedsiębiorcą oraz… organistą.

 - Muzyka to moja wielka pasja. Jestem w tym zakresie trochę samoukiem. Moim pierwszym nauczycielem był profesor Stanisław Kryjak, organista z kościoła pw. Opatrzności Bożej. Od 14 lat sam gram w kościele pw. Matki Boskiej Fatimskiej wszystkie msze święte - tłumaczy Karol Markowski. - Od lat udzielam się społecznie, prowadzę stronę parafialną, na której można zobaczyć transmisje z uroczystości, a które powstały specjalnie z myślą o osobach obłożnie chorych. Na moim osiedlu nie ma nic. Jest jedno wielkie nic. Za wyjątkiem kościoła, cmentarza i może pozostawionych odłogiem działek miejskich. Rodziny z dziećmi nie mają nawet, gdzie chodzić na spacery. Moim marzeniem są place zabaw, boisko do gry. Chcę, aby coś się ruszyło - deklaruje kandydat.

To zaledwie trzech kandydatów. Ludzi, którzy działają społecznie, a znajdują na listach wyborczych jest znacznie więcej. Warto zwrócić na nich uwagę.

Katarzyna Górna-Oremus