Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku na bielskim osiedlu Złote Łany pojawi się biletomat. Z pewnością wiadomość ta ucieszy mieszkańców osiedla. Od dłuższego czasu bezskutecznie domagali się zainstalowania takiego automatu na przystanku przy ul. Jutrzenki. Jeszcze w połowie października powodów do zadowolenia nie mieli. Biletomat zamiast na Złote Łany, miał trafić na osiedle Karpackie.

Pierwsze, długo oczekiwane przez bielszczan biletomaty pojawiły się w stolicy Podbeskidzia pod koniec 2012 roku. Zamontowano je na 17 przystankach autobusowych i od razu zyskały akceptację pasażerów MZK. Każdego dnia i o każdej porze można za ich pośrednictwem kupić bilet autobusowy, i to bez konieczności uiszczania dodatkowej - sporej - opłaty pobieranej przy zakupie biletu u kierowcy.

Od samego początku pojawiały się jednak głosy niezadowolenia z tego, w jaki sposób automaty biletowe zostały rozmieszczone na terenie miasta. Mieszkańcy wielu dzielnic - w których biletomaty się nie pojawiły - sugerowali, że oni także chcieliby takie urządzenie widzieć u siebie. Najbardziej zdeterminowani w tych działaniach wydawali się być mieszkańcy Złotych Łanów, największego z bielskich osiedli. - Właśnie tam - na głównym osiedlowym przystanku przy ulicy Jutrzenki - urządzenie takie sprawdziłoby się jak nigdzie indziej - twierdzili i nie ustawali w staraniach o pozyskanie automatu biletowego.

Dlaczego biletomat nie pojawił się w pierwszym rzucie na Złotych Łanach? W 2012 roku miasto dysponowało pieniędzmi na zakup i montaż tylko kilkunastu takich automatów i trzeba było je jakoś rozdysponować. Dla wszystkich osiedli ich nie starczyło. Jednak - twierdziły władze miasta - przystanek na Złotych Łanach był na liście przewidzianych do zamontowania biletomatu. Automat jednak tam się nie pojawił, bo - jak to wyjaśnił Ratusz - ponoć nie zgodziły na to... władze spółdzielni Złote Łany. A to one są właścicielem terenu, na którym urządzenie miało stanąć.

Okazało się jednak, iż nie było to prawdą. Prezydent miasta - wyjaśniając, że został wprowadzony w błąd - osobiście przeprosił włodarzy osiedla za swoje nieprawdziwe twierdzenia. Obiecał przy tym, że jeśli tylko znajdą się pieniądze na zakup kolejnych biletomatów, w pierwszej kolejności automat biletowy pojawi się na Złotych Łanach. Chodzi o sporą kasę - jedno takie urządzenie kosztuje grubo ponad 100 tys. zł.

Okazja na kupno tylko jednego dodatkowego biletomatu pojawiła się, dzięki przesunięciom w budżecie miasta, dopiero we wrześniu tego roku. Sęk w tym, o czym mówiono podczas październikowej sesji, iż władze miasta nie dogadały się z zarządem spółdzielni co do lokalizacji zakupionego urządzenia. Spółdzielcy nie zgodzili się między innymi na zaproponowany przez miasto, a uzgodniony już z dostawcą energii, przebieg kabla zasilającego biletomat. Miał on bowiem „przeciąć” dopiero co wyremontowaną przez spółdzielnię wewnątrzosiedlową ulicę.

Takich spornych punktów było zresztą kilka. Stanęło na tym, co oficjalnie zakomunikowano radnym podczas ostatniej sesji, że w tym roku na Złotych Łanach - mimo poczynionych wcześniej obietnic - na montaż biletomatu nie ma co liczyć. Pozostało bowiem zbyt mało czasu na negocjacje i uzgodnienia, a pieniądze przeznaczone na jego zakup i montaż trzeba wydać do końca roku. Urządzenie miało więc zostać zamontowane na osiedlu Karpackim, gdzie również byłoby mile widziane przez mieszkańców. Władze tamtej spółdzielni mieszkaniowej ofertę ratusza przyjęły bowiem z otwartymi rękami.

Sprawa się jednak na tym nie skończyła. Do działania ruszyli radni ze Złotych Łanów i doprowadzili do spotkania władz spółdzielni z przedstawicielami MZK. - Rozpoczęły się rozmowy „ostatniej szansy”, efektem których była zgoda władz spółdzielni na instalację biletomatu w wybranym przez Ratusz miejscu. Obwarowano ją jednak aż 18 warunkami, w tym finansowymi, które musimy spełnić, aby spółdzielnia ostatecznie zaakceptowała naszą propozycję - tłumaczy pełnomocnik prezydenta miasta Henryk Juszczyk.

Pełnomocnik dodał, że zarówno MZK jak i władze miasta dołożą wszelkich starań, aby sprostać żądaniom spółdzielców i automat biletowy pojawił się w tym roku na ulicy Jutrzenki. Choć - nie krył pełnomocnik prezydenta - w przypadku warunków o charakterze technicznym nie jest to takie łatwe.

Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)