Różne formy agitacji wyborczej stosują kandydaci do Rady Miejskiej. Najczęściej ograniczają się do rozdawania ulotek i wieszania plakatów. Na tym tle wyróżnił się, przynajmniej we wtorkowe popołudnie, Marcin Kanik, który zaprosił bielszczan na piknik.

 - Chciałem porozmawiać z ludźmi, przedstawić się, wysłuchać co ich najbardziej irytuje w swoim najbliższym sąsiedztwie i całym mieście - tłumaczy kandydat Kanik. - Uznałem, że taka forma będzie odpowiednia również dlatego, że szczególny dzień, jakim jest 11 listopada można świętować na wesoło.

Wczoraj na terenie OSP Kamienica zagrała swojska muzyka, rozszedł się zapach smakowitych duszonek i grochówki, a pan Marcin z uśmiechem na twarzy i swoim małym synkiem na rękach zdobywał kolejnych sympatyków. - Prawie, jak w Ameryce! Brakuje tylko korowodu - żartowali mieszkańcy dzielnicy. - Ale to fajna akcja, przynajmniej można poznać człowieka osobiście. Z plakatem się przecież nie pogada - podkreślali wyborcy.

ko