Polacy nie byli dłużni
W tym roku minęło sto lat od wybuchu I wojny światowej, ale nie wszyscy wiedzą, że w dniu wybuchu wielkiej wojny doszło również do Bitwy nad Białą. Co tak naprawdę wydarzyło się na kładce nad Białą? Rozmawiamy z autorem książki „Bitwa nad Białą".
Rozmowa z Jackiem Kachelem - historykiem, dziennikarzem, fotografem, sekretarzem Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Historycznego
- Dzień 28 czerwca 1914 roku przeszedł do światowej historii jako symboliczny początek I wojny światowej. Wtedy to z rąk serbskich nacjonalistów zginął następca tronu arcyksiążę Ferdynand.
- Dla osób z terenów granicznych Śląska Austriackiego i Galicji inne wydarzenie, zwane dzisiaj „Bitwą nad Białą” było w tym czasie równie ważne. Z czasem, w obliczu wielkiej wojny, wydarzenia europejskie przyćmiły całkiem wypadki bielskie. Jednak dla ludzi zamieszkujących teren Podbeskidzia miały one bardzo duże znaczenie. Tym bardziej, że ich charakter, zasięg oraz doniosłość mogły ostatecznie w sposób znaczny przyczynić się do wcześniejszego rozpadu Austro-Węgier.
Jako bielszczaninowi, łatwiej Panu pisać o takich konfliktach?
- Pisanie o wielkich konfliktach narodowościowych, jakie trawiły cały nasz region w pierwszej połowie XX wieku jest niezwykle trudne, gdyż każdy naród ma prawo do tożsamości, godności i samodzielności. Nie oznacza to jednak, że ma nami kierować szowinizm. Patriota tym różni się od nacjonalisty, że kocha swój kraj, ale na pierwszym miejscu stawia prawa człowieka. Trzeba być człowiekiem, a dopiero później Polakiem. Historia tutaj przedstawiona pełna jest trudnych momentów, konfliktów, których nie można przemilczeć. Negatywne oceny niektórych działań niemieckich władz Bielska czy też Białej wynikają nie z faktu, że były one narodowości niemieckiej, ale ze względu na to, że łamały podstawowe prawa człowieka (wolność, samostanowienie, stowarzyszenie, używanie języka ojczystego itp., przy użyciu aparatu państwowego.
Niemcy zamieszkujący Bielsko uważali, że bronią swojej „niemieckiej wyspy”. Czy ich działania w tych okolicznościach były uzasadnione?
- Uważam, że nie można ich zaakceptować, ale można całkowicie zrozumieć. Określenie „niemiecka wyspa” stosowane na początku XX wieku przez niemieckich nacjonalistów było całkowicie uzasadnione. Również trzeba się zgodzić, chociaż nacjonaliści polscy będą protestować, że o charakterze tego miasta przez ponad 500 lat niepodzielnie stanowili Niemcy. Warto przypomnieć, że zjawili się oni na piastowskiej ziemi nie jako okupanci i nie zajęli jej zbrojnie, lecz przybyli na zaproszenie jako koloniści i tu zapuścili głębokie korzenie. Dlatego też, kiedy pod koniec XIX wieku i na początku XX wieku dużo liczniejszy okoliczny żywioł polski chciał zmienić charakter Bielska, doszło nie tylko do protestów, ale do otwartego konfliktu. Eskalacja wzajemnych żalów i pretensji z każdym dniem rosła, tym bardziej - co również należy dla prawdy historycznej podać - że Polacy nie byli dłużni i jak mogli odpowiadali na działania niemieckie, jeszcze bardziej nakręcając spiralę wzajemnych niechęci.
Czy zatem można o tym wydarzeniu napisać obiektywnie?
- Jest to niezwykle trudne. Z tego powodu na warsztat wziąłem 18 tytułów polskich gazet, 17 niemieckich, siedem czeskich. Mam nadzieję, że obfite cytaty, szczególnie z niemieckiej prasy, pozwolą poznać czytelnikom różny obraz tego samego konfliktu. Dzięki temu zestawieniu czytelnik może porównać, co o danym wydarzeniu napisały różne, czasami zwalczające się gazety. Dużą gratką dla czytelnika będzie to, że w jednej publikacji znajdzie nie tylko fakty, ale również komentarze redakcyjne. Oceny polityczne od lewicy do prawicy, komentowane przez pisma konserwatywne, antysemickie, aż do klerykalnych.
„Bitwa nad Biała, w cieniu wielkiej wojny” to nie tylko lata pracy, ale również efekt przyznanego Panu stypendium.
- Materiały do tego opracowania zbierałem od lat, gdyż moją pasją jest historia. Teraz dzięki stypendium Marszałka Województwa Śląskiego w dziedzinie kultury nadarzyła się niepowtarzalna okazja, aby podzielić się swoimi zbiorami. Książka powstała dzięki dużemu wsparciu, poradom i konsultacjom, których udzieliło mi liczne grono przyjaciół historyków z Bielsko-Bialskiego Towarzystwa Historycznego. W sposób szczególny dziękuję za życzliwość, wsparcie i pomoc merytoryczną Iwonie Purzyckiej, dyrektor Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej oraz prof. Andrzejowi Nowakowskiemu za konsultacje historyczne i recenzje. Mam nadzieję, że będzie ona kolejnym niewielkim przyczynkiem do lepszego poznania i zrozumienia zawiłych losów naszej małej ojczyzny.
xxx
Jacek Kachel - w ciągu ponad 22-letniej pracy dziennikarskiej jego teksty i zdjęcia można było znaleźć między innymi na łamach „Czasu Krakowskiego”, „Dziennika Zachodniego”, w tygodnikach: „Najwyższy Czas”,” Wprost”, jak również w wielu gazetach regionalnych. Do tej pory na rynku wydawniczym pojawiło się szesnaście jego książek. W 2014 roku uzyskał stypendium Marszałka Województwa Śląskiego w dziedzinie kultury. W ramach tego projektu powstała publikacja pt. „Bitwa nad Białą, W cieniu wielkiej wojny”.
Galeria:
Komentarze 3
No cóż, na szczęście, żyje nas, potomków ówczesnych Bialan, Bielszczan, działaczy Sokoła wielu. Na razie cichych obserwatorów .....


Klauzula informacyjna ›