Losowanie zamiast przetargu. Żart? Nie. Taką metodę wyłonienia kontrahentów wybrał Miejski Zarząd Dróg w Bielsku-Białej. Chętni mają złożyć oferty. Natomiast o tym, kto otrzyma zgodę na ustawienie straganu w atrakcyjnym miejscu, zadecyduje ślepy los.

 - Od lat, co roku pierwszego listopada handluję kwiatami przy bielskich cmentarzach - mówi jeden ogrodników zajmujący się uprawą chryzantem. - Zawsze było tak, iż ci, którzy chcieli zająć miejsce ma chodniku i rozstawiać tam swój stragan zgłaszali do MZD taką propozycję i po wpłaceniu wadium - jeśli chętnych na to samo miejsce było kilku - uczestniczyli w przetargu.

Wyjaśnia, że zainteresowanie handlem przy cmentarzach w okresie Wszystkich Świętych zawsze było duże i o najlepsze lokalizacje - zwłaszcza przy cmentarzu na ulicy Grunwaldzkiej w Bielsku-Białej - ubiegało się nawet kilkunastu handlowców. Stąd też cena wywoławcza za jedno miejsce (5 m kw.) wynosząca około 200 zł była podbijana nawet do tysiąca i więcej złotych.

Jednak w tym roku - nie wiedzieć czemu - MZD zrezygnował z ogłaszania przetargów na rzecz... losowania. Chętni mają złożyć oferty. Natomiast o tym, kto otrzyma zgodę na ustawienie straganu w atrakcyjnym miejscu, zadecyduje ślepy los. - To jakiś absurd, bo przecież wielu ludzi z przycmentarnego handlu żyje, a teraz odebrano im możliwość zarobienia pieniędzy - oburza się ogrodnik dodając, że na dodatek w przetargach mogły brać udział wyłącznie osoby prowadzące działalność gospodarczą. A teraz chęć wzięcia udziału w losowaniu może zgłosić każdy.

Stąd tylko krok do tego - sugeruje nasz rozmówca - aby ci, którzy tak naprawdę handlować kwiatami czy zniczami nie zamierzają, zaczęli kupczyć wylosowanymi miejscami. Poza tym na takim rozwiązaniu ucierpi budżet gminy. Dawniej o tym, ile pieniędzy wpłynęło do miejskiej kasy decydowały kwoty wylicytowane w trakcie przetargów. I mogły to być pokaźne sumy, znacznie większe od ustalonych przez MZD cen wywoławczych. Teraz, gdy nie będzie licytacji, gmina może zarobić na tym interesie tylko tyle, ile wynika ze stałych opłat pobieranych za zajęcia pasa drogowego.

Skąd ta zmiana? Dyrektor MZD Wojciech Waluś wyjaśnia, że do tej pory chodniki i place obok cmentarzy udostępniane były chętnym w trybie postępowania cywilnego. Dopuszcza ono przetarg jako formę wyłonienia kontrahenta spośród kilku chętnych. Jednak właściwość tego trybu postępowania w przypadku udostępniania pasa drogowego była - tłumaczy Wojciech Waluś - już od dłuższego czasu kwestionowana przez prawników. I to nie tylko w Bielsku-Białej, lecz w całym kraju. Wskazywali oni, że postępowanie w takich sprawach powinno być prowadzone w trybie administracyjnym.

  - Aby rozwiać te wątpliwości, zamówiliśmy ekspertyzę prawną, z której jednoznacznie wynika, że musimy stosować w takich sytuacjach tryb administracyjny. To oznacza, że przetargów dla chętnych na zajęcie pasa drogowego nie możemy już organizować, a miejsce musi być udostępniane według stałych stawek, których wysokość ustalona została uchwałą Rady Miejskiej - tłumaczy Wojciech Waluś.

Teoretycznie w przypadku, gdy na zajęcie danego terenu jest kilku chętnych, o tym kto go dostanie powinna decydować kolejność zgłoszeń. Kto pierwszy, ten lepszy. Z kilku jednak względów - wyjaśnia Wojciech Waluś - MZD zrezygnował z tej zasady na rzecz losowania. Trudno na przykład rozstrzygnąć kto był szybszy, jeśli kilka ofert opatrzonych jest taką samą datą stempla pocztowego. Dyrektor nie kryje, że przyjęte rozwiązanie nie jest optymalne, lecz stosowano je w niektórych miastach i sprawdziło się.

Niewykluczone, że MZD dopuści - tak jak było to dawniej - do ubiegania się o miejsca do handlowania obok cmentarzy wyłącznie oferty złożone przez osoby prowadzące działalność gospodarczą, choć - zaznacza Wojciech Waluś - może to być zakwestionowane przez inne osoby zainteresowane zajęciem pasa drogowego.

Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)